Uśmiech, proszę! – lipcowe podsumowanie

lipcowe podsumowanie z uśmiechem - dziecko piątku

Skończył się lipiec.

Dla uczniów minęła właśnie połowa wakacji, dla studentów jedna trzecia,  a dla absolwentów – pierwszy miesiąc bezrobocia.

Nieee, tak poważnie, to większość tych ostatnich siedzi teraz nad pracą magisterską. W tym ja.

 

Blogowo

konkurs

Przez pierwszy miesiąc wakacji pisałam o:

 

 

 

 

Książkowo

 

Standardowo – zabawne cytaty, na które trafiłam w tym miesiącu:

 

—Więc mnie się przypomniało, że pan pracuje w naszej szkole – mówię: naszej, bo tu się uczyła i moja mamusia, i moja ciocia Ida, i moja ciocia Natalia, i moja ciocia Pulpecja…

— Dlaczego wciąż powtarzasz: moja ciocia?! — zirytowała się nagle Pyza. — Ciocie są też moje, że nie wspomnę o mamusi!

— Powiem jej, że nie chciałaś o niej wspomnieć — obiecała Laura kątem ust.

Dziecko piątku, Małgorzata Musierowicz

 

O, proszę, te dwie małe diablice tkwią na balkonie wysokiego parteru. Ta grubiutka, starsza, wygląda spokojnie na ulicę, za to ta młodsza, panie Boże, co za fryga, co ona wyprawia? Spuszcza lalki w koszyku uwiązanym na sznurku i tapla je w kałuży pod rynną.

— (…) ja – oznajmiła mała fryga, strzelając oczkami – wysyłam moje córeczki do kąpieli karnej. Są niestety grzesznicami, całymi dniami grzeszą lenistwem.

 Dziecko piątku, Małgorzata Musierowicz

 

— Czyżby Natalia i Filip definitywnie się rozstali? Byłaby szkoda: Stanowili wręcz uroczą parę. (…) Jeśli o to pytam, i to w same Walentynki, to wyłącznie dlatego, że jestem ciekawski. Nic mnie tak nie ciekawi, jak te – jakże ludzkie – afekty, subtelne odmiany uczuć, postanowień i obiektów, słowem…

— …słowem, jest pan klasycznym plotkarzem — podsumowała go bezlitośnie Laura.

Imieniny, Małgorzata Musierowicz 

 

 

— Cóż, wracając do rzeczy… o czym to, Gabrielo, mówiliśmy ostatnio, zanim zaczęliśmy mówić o mnie?

Gabriela otworzyła usta, zamknęła je, potem znów otworzyła i nie umiała udzielić odpowiedzi.

— Ach, już wiem – rzekł Bernard. — Mówiliśmy o mnie.

Imieniny, Małgorzata Musierowicz

 

— Pyza? — krzyknęła. — Szybko, szybko, dajcie obiad, niedługo przyjdzie do nas Lucek!

— Jaki znów Lucek? — zapytał Ignacy Borejko, robiąc minę człowieka nieustannie wystawianego na nowe próby, zaskoczenia i niechciane znajomości.

Imieniny, Małgorzata Musierowicz

 

 

W dzienniczku Laura miała wpisaną przez wychowawczynię uwagę: „Nie uważa na lekcji, czyta pod ławką, gada z koleżanką w czasie fizyki i nie zwraca uwagi na moje uwagi”, na co oburzony krzywdą wnuczki dziadek Borejko odpowiedział: „Nie wynosi śmieci, nie chce jeść szpinaku, za długo przesiaduje w łazience i nie zwraca uwagi na nasze uwagi”.

Tygrys i Róża, Małgorzata Musierowicz

 

Nagle ciotka Kate stanęła w pobliżu. Miała talent nieoczekiwanego materializowania się w przestrzeni. Zapewne nauczyły ją tego niezliczone seanse spirytystyczne, w których brała udział.

Pora przypływu, Agatha Christie

 

Józinek grzecznie skinął głową panu woźnemu, który tkwił w oszklonym boksie, na wypadek gdyby do szkoły chciał wkroczyć dealer narkotyków (obecność cichego staruszka była wielce skuteczna; dealerzy nie wchodzili nawet w progi szkoły, tylko spokojnie handlowali sobie na chodniku).

Język Trolli, Małgorzata Musierowicz

 

I  na koniec coś, co rozbawi tylko fanów Jeżycjady:

— Za pozwoleniem, zamknij dziób.

 Dziecko piątku, Małgorzata Musierowicz

 

Prywatnie

blog z humorem - cytaty z 'dziecko piątku' musieerowicz

Co można robić, kiedy przed domem zaczynają ci się pojawiać pokemony? Pozostaje tylko – zostać Mistrzem Pokemon!

Tak, wiem, że ta gra jest żałosna i że za starych dobrych czasów (również moich), pokemony znajdowało się w chipsach, a nie na spacerze w parku. I że Pokemon Go to głupia gra, a jak można marnować czas na gry?

Zabawne, że jeszcze miesiąc temu dosłownie wszyscy żywo interesowali się inną grą, które to zainteresowanie objawiało się głównie poprzez patrzenie się godzinami w telewizor. I wtedy wszystko było OK.

Wracając do tematu – ja akurat Mistrzem Pokemon jestem już od dawna.

pokemon go
Ja i mój Growlithe. I niebieski dresik.

 

Bądź na bieżąco i obserwuj mój profil na:

Follow oraz

 

  • Te czasy wcale nie są takie stare 😉 Ja pamiętam, że uczęszczając do podstawówki również znajdowałam karty w czipsach ze szkolnego sklepiku, a byli też tacy co je kolekcjonowali. Ale co do jednego muszę się zgodzić – to były dobre czasy.

    • Tazosy 😀 W rogalikach Chipicao też chyba było coś z pokemonami 🙂

  • Possi

    Ah, wspomnienia, jak byłam młodsza, też znajdowałam pokemony w chrupkach, chipsach, najczęściej jednak w popularnych wtedy kreskówkach, które oglądałam z braćmi (ciotecznymi), jedząc płatki z mlekiem na wsi podczas wakacji. Mam to zdjęcie, ilekroć na nie spojrzę, pamiętam ten moment jak by to było wczoraj.
    Masz ciekawego bloga, niedawno go odkryłam, piszesz bardzo ciekawie, dziękuję Ci za to.
    Będę odwiedzać Twojego bloga.
    Zapraszam Cię również na swój 🙂
    pasjanaszymzyciem.blogspot.com
    Pozdrawiam!

    • Dziękuję 🙂 Też jadłam dużo płatków z mlekiem, w sumie do dzisiaj jem 😉 Też oglądałam, Pokemony leciały 15:15 na Polsacie 😀

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Uwielbiam Jeżycjadę. Kilku ostatnich nie czytałam, ale mam ochotę wszystkie od początku 🙂

  • MamaSpace

    A teraz kolekcjonuje się znajomych na FB! Cudowne mimo wszystko lata 90-te! 🙂