#5 Humor z HP – 20 zabawnych cytatów z Zakonu Feniksa

#5 Humor z HP – 20 zabawnych cytatów z Zakonu Feniksa

Egzaminy, mugolskie szwy i Dolores Umbridge – garść zabawnych cytatów z kolejnej części Harry’ego Pottera!

 

Zgodnie z zapowiedzią, wracamy do Waszej (i mojej!) ukochanej serii o książkach, które podbiły nasze serca.

Wszystkie posty z serii znajdziecie pod tagiem Harry Potter, a listę planowanych publikacji we wpisie: Cykl o Harrym Potterze + FAQ .

Przed nami najzabawniejsze fragmenty, przy których zaśmiewaliśmy się podczas lektury piątej części serii – „Harry’ego Pottera i Zakonu Feniksa”.

 

Harry Potter i Zakon Feniksa – najzabawniejsze fragmenty

 

1.

– Drugą przysłał ojciec mojego przyjaciela Rona. Pracuje w ministerstwie.
– Ministerstwo Magii?! – wrzasnął wuj Vernon. – Osobnicy twojego pokroju w RZĄDZIE? No tak, to by wszystko wyjaśniało… wszystko…

 

2.

Dudley o spotkaniu z dementorem:

– A potem usłyszałem… głosy. W m-mojej głowie.
Wuj Vernon i ciotka Petunia wymienili przerażone spojrzenia. Tylko dwie rzeczy mogły być gorsze od ludzi słyszących głosy: magia i sąsiedzi częściej od nich łamiący zakaz używania hydrantów.

 

3.

Dumbledore.

– Pozbawili go godności Wielkiego Maga Wizengamotu, czyli Sądu Najwyższego Czarodziejów, i już mówią, że trzeba mu odebrać Order Merlina Pierwszej Klasy.
– A Dumbledore mówi, że ma to w nosie, że zależy mu tylko na tym, by go nie wyrzucili z talii kart sprzedawanych z czekoladowymi żabami – wtrącił Bill, szczerząc zęby.

 

4.

Kłótnia z matką Syriusza:

Wszyscy wyraźnie usłyszeli, co krzyczała pani Weasley:

– TO NIE JEST ZŁODZIEJSKA DZIUPLA! NIE JESTEŚMY PASERAMI!

– Lubię słuchać, jak mama wydziera się na kogoś innego – powiedział Fred, uśmiechając się z satysfakcją, i uchylił drzwi, żeby jeszcze lepiej słyszeć. – To taka miła odmiana.

 

5.

Spotkanie z Lucjuszem Malfoyem po procesie Harry’ego:

 

– Zdumiewające, jak ty wciąż potrafisz prześlizgiwać się przez bardzo ciasne szczeliny… Zupełnie jak wąż…

Harry poczuł, że pan Weasley ściska go za ramię, jakby go ostrzegał.

– Taak – powiedział Harry. – Tak, ucieczki to moja specjalność…

Lucjusz Malfoy przeniósł spojrzenie na twarz pana Weasleya.

– I Artur Weasley! Co ty tutaj robisz, Arturze?

– Ja tutaj pracuję – odrzekł krótko pan Weasley.

 

6.

Umbridge…

Ponieważ profesor Umbridge nie wydawała się wcale wyższa, kiedy stała, niż wtedy, gdy siedziała, przez chwilę nikt nie mógł zrozumieć, dlaczego dyrektor przerwał. Dopiero gdy chrząknęła głośno dwa razy, stało się jasne, że wstała i zamierza coś powiedzieć.

 

 

7.

Nowe zajęcie Hermiony:

Obaj chodzili dwa razy w tygodniu na treningi quidditcha, ale na Ronie ciążyły jeszcze obowiązki prefekta. Natomiast Hermiona, choć miała więcej przedmiotów niż oni, nie tylko odrabiała na bieżąco wszystkie prace domowe, ale jeszcze znajdowała czas, by robić na drutach czapeczki dla skrzatów. Harry musiał przyznać, że radziła sobie z tym coraz lepiej: teraz prawie zawsze można było je odróżnić od skarpet.

 

8. 

– Nie martw się, możemy to zrobić wieczorem – powiedział Ron, kiedy szli razem trawiastym zboczem w stronę stadionu z miotłami na ramionach, a ostrzeżenia Hermiony, że zawalą wszystkie sumy, wciąż brzmiały im w uszach.

– No i jest jeszcze niedziela. Ona za bardzo się przejmuje nauką, w tym jej problem… – Zamilkł na chwilę, a potem dodał już bardziej zaniepokojonym tonem:

– Myślisz, że mówiła serio, że nie da nam odpisać?

 

9.

– Hagridzie, posłuchaj – powiedziała Hermiona błagalnym tonem, porzucając udawanie. – Profesor Umbridge nie będzie zadowolona, jak nam przyniesiesz coś zbyt niebezpiecznego…

– Niebezpiecznego? – przerwał jej Hagrid, wyglądając na szczerze rozbawionego. – Nie bądź głupia, czy ja wyglądam na takiego, co by wam dał coś niebezpiecznego?

…skąd.

 

10.

 

Ale Hagrid tylko ziewnął szeroko i rzucił tęskne spojrzenie w stronę olbrzymiego łoża stojącego w kącie.

– Słuchaj, Hermiono, to był trochę przydługi dzień i jest już późno – powiedział, poklepując ją po ramieniu, tak że kolana się pod nią ugięły i stuknęły głucho o podłogę.

 

11.

To jest zawsze zabawne.

– Oczywiście, że ci pomożemy – powiedział natychmiast Harry. – Co mamy zrobić?

Hagrid pociągnął mocno nosem i bez słowa poklepał Harry’ego po ramieniu z taką siłą, że ten wpadł na najbliższe drzewo.

 

12.

Wybór ścieżki zawodowej:

– Żeby nawiązywać kontakty z mugolami, nie trzeba mieć wielu kwalifikacji… Wymagają tylko suma z mugoloznawstwa… O wiele ważniejszy jest twój entuzjazm, cierpliwość i poczucie humoru!
– Trzeba mieć coś więcej od poczucia humoru, żeby nawiązać kontakt z moim wujem – mruknął Harry. – Na przykład wyczucie, kiedy zrobić unik… – Był już w połowie broszurki o czarodziejskiej bankowości.
– Bankowość nie bardzo mi odpowiada – stwierdziła wymijająco Hermiona, która czytała teraz ulotkę zatytułowaną: MASZ W SOBIE TO COŚ, CO JEST POTRZEBNE DO SZKOLENIA TROLLI NA OCHRONIARZY?

 

13.

Klasyczna Hermiona:

Kiedy znaleźli się w lochu Snape’a, ani Harry, ani Ron już się do niej nie odzywali. Skorzystała z tego i z jej ust znowu popłynął potok przerażających ostrzeżeń, wypowiadanych tak zjadliwym sykiem, że Seamus stracił pięć minut, sprawdzając, czy nie przecieka mu kociołek.

 

14.

Nikt nie lubi Umbridge.

– Nasza nowa… dyrektorka – to słowo wymówiła z taką miną, z jaką ciotka Petunia patrzyła na wyjątkowo uparty kłąb kurzu – poprosiła opiekunów domów, żeby zapowiedzieli wszystkim, że wszelkie próby ściągania będą wyjątkowo surowo karane… ponieważ, jak się zapewne domyślacie, wasze wyniki będą odzwierciedleniem skuteczności jej nowych metod zarządzania szkołą…

Tu profesor McGonagall lekko westchnęła, a Harry spostrzegł, że nozdrza jej zadrgały.

– Nie jest to jednak powód, abyście nie starali się zdać jak najlepiej. Musicie myśleć o waszej przyszłości.

15.

 

Skutek tego wszystkiego był taki, że profesor Umbridge spędziła pierwsze popołudnie swojego urzędowania, biegając po całej szkole, wzywana nieustannie przez resztę nauczycieli, którzy tłumaczyli jej, że sami nie potrafią sobie poradzić z fajerwerkami. Kiedy w końcu rozległ się ostatni dzwonek, a Gryfoni pozabierali swoje torby i ruszyli do wieży Gryffindoru, Harry doznał głębokiej satysfakcji, gdy zobaczył, jak z klasy profesora Flitwicka wypada z rozwianym włosem spocona i umazana sadzą Umbridge.

– Dziękuję, pani profesor! – zawołał za nią piskliwym głosem profesor Flitwick. – Oczywiście sam mógłbym się pozbyć tych wulkanów, ale nie wiedziałem, czy mi wolno…

 

16.

W niedzielę po obiedzie Harry zgodził się przepytać Hermionę, ale wkrótce tego pożałował. Była okropnie podniecona i wciąż wyrywała mu książkę z rąk, żeby sprawdzić, czy jej odpowiedź była absolutnie poprawna, aż w końcu uderzyła go mocno w nos ostrym brzegiem Wybitnych osiągnięć w czarowaniu.

 

 

17.

Egzamin z Wróżbiarstwa:

Tu już czekała Harry’ego klęska. W uparcie mętnej kryształowej kuli zobaczył akurat tyle, co w blacie stołu, podczas wróżenia z herbacianych fusów całkowicie stracił głowę, twierdząc, że profesor Marchbanks wkrótce spotka jakiegoś tęgiego, ciemnowłosego i przemokniętego obcego, a na koniec pomieszał linię życia i linię inteligencji na jej dłoni i oświadczył, że powinna już nie żyć od zeszłego wtorku.

– No wiesz, w końcu z tym zawsze mieliśmy kłopoty – powiedział ponuro Ron, kiedy wchodzili po marmurowych schodach. Przed chwilą trochę pocieszył Harry’ego opowieścią o swoim przypadku: powiedział egzaminatorowi, że w kryształowej kuli zobaczył brzydkiego faceta z brodawką na nosie, a kiedy spojrzał na egzaminatora, zorientował się, że to jego właśnie tak dokładnie opisał.

 

18.

Szpital Świętego Munga:

Jeśli nie wiesz, dokąd pójść, nie jesteś w stanie mówić normalnie, albo nie potrafisz sobie przypomnieć, dlaczego tu jesteś, zwróć się do naszej recepcjonistki, chętnie ci pomoże.

 

19.

 

– To te… auu… buty od brata… och… zżerają mi… AUUU… stopy… proszę spojrzeć, ktoś musiał rzucić na nie jakiś… AUUU… urok… i nie mogę… AAAAAUU… ich zdjąć. Przeskoczył ze stopy na stopę, jakby tańczył na rozżarzonych węglach.

– Ale w tych butach chyba można czytać, co? – warknęła czarownica, wskazując na wielkie ogłoszenie na lewo od biurka. – Powinien pan się zgłosić na oddział urazów pozaklęciowych, czwarte piętro.

 

20.

Na koniec pan Weasley:

– No cóż… nie wiem, czy wiesz, co to są te… no… szwy…
– To brzmi tak, jakbyś próbował sobie pozszywać skórę – powiedziała pani Weasley z parsknięciem, które wcale nie przypominało śmiechu – ale nawet ty, Arturze, nie byłbyś taki głupi…
– Ja też się napiję herbaty – powiedział Harry, zrywając się na nogi. Hermiona, Ron i Ginny wybiegli za nim z sali. Już za drzwiami usłyszeli wrzask pani Weasley:
– CO MASZ NA MYŚLI, MÓWIĄC, ŻE NA TYM TO MNIEJ WIĘCEJ POLEGA?!

zabawne cytaty - harry potter i zakon feniksa

Pamiętacie jeszcze jakieś zabawne momenty z tej części?

 

 

Spodobał Ci się wpis? Śledź kolejne przez:

Follow oraz