Żałuję, że poszłam na studia

studia

Coś do mnie niedawno dotarło.

Tak. Moje studia są BEZ SENSU.

Co się stało? Spróbowałam szukać praktyk w ferie. Wiecie, żeby po tych studiach móc się pochwalić jakimś doświadczeniem.

I co? Nie znalazłam. Nikt nie chciał, bym pracowała dla niego za darmo. W żadnej ofercie pracy nie znalazłam przy kolumnie z wymaganym wykształceniem mojego kierunku. Ha, większość pracodawców nie ma pojęcia, czym jest Komparatystyka!

Oczywiście tych nielicznych pracodawców, którzy jeszcze są zainteresowani wzięciem humanisty. Bo tych, którzy szukają ścisłowców jest od groma.

Dlaczego urodziłam się humanistką?! Ścisłowcy to mają w życiu łatwo. Świat jest niesprawiedliwy.

To nie oni muszą czytać kilkaset stron książek tygodniowo, żeby zaliczać przedmioty. Nie, oni dodadzą sobie cyferki na kartce, jakieś całki policzą, bo nie mają problemów z liczeniem, jak niektórzy. Żeby mi tak ktoś płacił za czytanie książek… To, że nie umiem mnożyć więcej niż jednocyfrowe liczby w pamięci skreśla mnie jako pracownika. Nie, humaniści mogą sobie pracować na zmywaku w fast foodzie. A potem Ci powiedzą, że to Twoja wina, bo wybrałaś humanistyczne studia.

Einstein powiedział: „Nie wierz we wszystko, co piszą w Internecie”. Nie miał do końca racji (cóż, najwyraźniej ścisły umysł i wysokie IQ to nie wszystko). We WSZYSTKIM jest ziarno prawdy. I powinnam była przeczytać opinie absolwentów o moim kierunku. Dlaczego ja tego wcześniej nie przeczytałam?! Dlaczego?!

Wiem, nie powinnam płakać nad rozlanym mlekiem. Ale muszę dać upust moich frustracji! Gdybym tylko mogła cofnąć czas i zmienić decyzję…

Tak czy siak, studia nic nie dają. Są przereklamowane. Trzy spółgłoski przed nazwiskiem nie są warte tego zachodu. Czytania kilkuset stron dziennie, wkuwania, siedzenia po nocach, stresu na egzaminach, zaliczeniach… Ma ktoś może Zmieniacz Czasu?

Cóż, muszę jakoś przeboleć następne trzy lata.
Nie mogę przecież pozwolić, by poszło na marne to półtora roku życia!

 


 

moje studia są bez sensu, komiks 1 moje studia są bez sensu, komiks 2 moje studia są bez sensu, komiks 3 moje studia są bez sensu, komiks 4



Jeżeli nie chcesz przegapić kolejnych wartościowych wpisów, zaobserwuj mój profil na Instagramie i bądź na bieżąco 🙂



52 komentarze do “Żałuję, że poszłam na studia”

  1. Spokojnie, Alicjo, półtora roku to jeszcze nie tak dużo. Jak jesteś po liceum, to i tak masz rok więcej czasu niż ci, co poszli do technikum. Przemyśl to sobie na spokojnie. Znam gościa, który jest dopiero na drugim roku, a powinien być już po magisterce (studiując ciągle to samo, ale niestety nie jest to komparatystyka).

    Odpowiedz
  2. Jestem całkowicie za, radzę przejść na studia zaoczne i poszukać pracy, która da Ci doświadczenie i pieniądze. Ja tak zrobiłam i żałuję, że nie było tak od początku!

    Odpowiedz
  3. Całki same się uczą, wystarczy wrzucić pod poduszkę i gotowe. Książek na studiach technicznych też nie trzeba czytać, wszystkie schematy i diagramy to przecież komiksy!

    Odpowiedz
    • Tia… jeszcze dobrze jak literatura do przedmiotu jest po polsku. Bo zdarza się, że jedyne sensowne książki są po angielsku. Ogarnąć w tydzień to całe techniczne słownictwo – bezcenne. A całki to się wkłada do kieszeni, żongluje i wyciąga wynik (tak, tekst matematyka przy całce, której rozwiązanie nie zmieściło się na tablicy).

      Odpowiedz
  4. Najgorzej kiedy budzisz się na trzecim roku i stwierdzasz, że masz już dość a rodzina i przyjaciele naparzają Ci do głowy skończenie studiów mimo, że nie masz na to ochoty 🙁

    Odpowiedz
      • Nie jeszcze i się zastanawiam co robić dalej… Na jednej szali jest kilkanaście tysięcy wyłożone na moja edukację a na drugiej szali jest to co lubię teraz robić czyli blogować i pracować..

        Odpowiedz
        • A możesz wziąć sobie dziekankę? Mogłabyś przez rok zająć się tym, co lubisz i przekonać wszystkich, że sobie radzisz i nie potrzebujesz wykształcenia. Przyzwyczailiby się (o ile można sobie tak „nie wrócić” po dziekance, ale chyba można?), a potem by ich nawet nie zdziwiło, że nie wracasz na studia. Ew. przecierpieć te kilka miesięcy do obrony i niczego nie tracisz, bo tytuł masz, a na drugi stopień iść nie musisz, ew. możesz iść w każdym momencie.

          Odpowiedz
        • A masz studia jednolite magisterskie, czy po trzech latach licencjat?

          Niestety rodzina zawsze będzie truć o skończeniu studiów, w końcu w ich czasach ktoś po studiach od razu budził pełno szacunku i miał mnóstwo miejsc pracy. Teraz sytuacja jest inna, wykształcenie wyższe często to tylko papierek, który niestety nie pomaga. W każdym razie nie zawsze warto jest słuchać czyichś rad, ponieważ ludzie niestety nauczeni są działać według jakiegoś schematu, bo tak jest łatwiej – w tym przypadku: szkoła -> studia -> praca. W tych czasach jednak najczęściej liczą się umiejętności i jakaś oryginalność (na przykład przy zakładaniu firmy albo właśnie blogowaniu).

          Zależy też w jakiej branży pracujesz lub chcesz pracować. Zorientuj się, czy na takie stanowiska, które Cię interesują, rzeczywiście potrzebne jest wykształcenie, popytaj, poszukaj informacji na sieci, w tym forach specjalistycznych.

          Wiesz, jeśli masz jeszcze tylko kilka miesięcy do zrobienia licencjata, to czasami warto zacisnąć zęby i spróbować dotrwać, a później dać sobie spokój. Gorzej, jeśli masz jednolite.

          Przejrzyj, poczytaj, dowiedz się, co i jak i wtedy decyduj. Życzę Ci powodzenia. 🙂

          Odpowiedz
          • Nie jednolite, właśnie i w tym jest problem. Muszę napisać pracę na temat, który mnie nie jara i nie interesuje. Właśnie ostatnio zaczęłam sobie zadawać pytanie czy rzeczywiście muszę? Próbuje i staram się ale nijak nie wychodzi. Czym jeszcze mogę się zmotywować? 😉

          • Wyobraź sobie, że masz deadline za dwa dni 😀 Prawo Parkinsona mówi, że nieważne, kiedy zaczniesz, skończysz pisać pracę w czerwcu. Dlatego musisz się jakoś oszukać 😀 Spróbuj pisać chociaż stronę dziennie. Piszesz bloga, więc parafrazowanie mądrych książek na pewno w jakiś sposób Cię rozwinie.

  5. A ja Ci powiem, że jeżeli już żałujesz to rzuć je jak najszybciej i zajmij się tym, co chciałabyś robić w życiu.
    Ja poszłam na studia, bo nie wiedziałam co chcę robić. Ok – chciałam studiować Ugrofinistykę linię fińską, ale się nie dostałam. Wylądowałam na Edukacji Medialnej na wydziale Pedagogiki. Już po 1.5 roku zorientowałam się, że ten kierunek ma tylko przyciągać ludzi na tę uczelnię, nie ma po nim zawodu, a o komputerach i internecie uczą nas ludzie 50+, którzy nawet nie potrafią odczytać maila. Żałuję, że wtedy nie zrezygnowałam. Teraz jestem po 3 latach studiów, nie pracuję „w zawodzie” tylko siedzę w biurze i wyszukuję sobie szkolenia, żeby przekierunkować swoje życie na coś konkretnego.

    Odpowiedz
      • hahaha, to juz wlasne zdanie nazywa sie hejtowaniem? ;d fajnie masz, poza tym masz mojego maila nie wiem co mam ci swoje dane podac czy blogaska zalozyc zebym nie byla taka anonimowa 😀 podtrzymuje swoje zdanie, moze zamiast sie zalic poswiec ten czas na zadania z matematyki a twoj problem sie rozwiaze, nic do ciebie nie mam ale twoj post mnie powalil:pp

        Odpowiedz
          • Nie pierdol. Jeśli tekst był prześmiewczy, to nie masz krzty talentu, bo nikt twojej „ironii” nie zauważył. Może zamiast uzewnętrzniać się w internetach, poszukasz sobie innego zajęcia?

  6. To nie jest tak, że studia w ogóle nic nie dają. Ale rozumiem frustrację, znam też problem z szukaniem stażu. A tak btw, nikt też nie wie, czym zajmuje się broker informacji (a taki między innymi mam zawód). No i jak żyć?;)
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  7. Może i jesteś humanistką, ale jesteś także ignorantką pisząc w ten sposób o naukach ścisłych. Jako humanistka mogłabyś się dowiedzieć się więcej na ten temat i wtedy byś nie pisała bzdur, że praca „ścisłowców” polega tylko na liczeniu. W ogóle koncepcja, że skoro nie potrafisz mnożyć to jesteś humanistką i studia nic nie dają, nie ma nic wspólnego z ideą humanizmu. Humanizm to szczęście, rozwój, moralność i przede wszystkim racjonalne myślenie, a nie marudzenie, że inni mają lepiej bo potrafią coś czego ja nie potrafię.

    Być może po prostu nie jesteś zbyt rozgarnięta? Przemyśl to sobie, do tego nie potrzeba znajomości całek.

    Odpowiedz
  8. Autorka jest idiotką. Szczerze.

    1. Studia niby są do dupy, ale ty nie możesz ich rzucić bo „nie możesz przecież pozwolić by poszło na marne pół roku życia”. Jasne, lepiej zmarnować kolejne 3,5 :))))

    2. „Studia nic nie dają”. Gówno prawda. Może twoje „studia” nic nie dają, ale prawdziwe studia dają bardzo dużo. Typowy błąd robiony przez (pseudo) „humanistów” – wyciąganie wniosków ogólnych na podstawie jednostkowych przypadków.

    3. „Dlaczego urodziłam się humanistką?”. Mam dobrą i złą wiadomość. Dobra: Nie urodziłaś się humanistką. Zła: Urodziłaś się idiotką. Humanistą był Leonardo da Vinci, człowiek który doskonale znał matematykę, fizykę i inne nauki przyrodnicze. Ty nie masz z nim nic wspólnego i prosiłbym, żebyś się do niego nie porównywała, bo to deprecjonowanie tego terminu.

    4. „Ha, większość pracodawców nie ma pojęcia, czym jest Komparatystyka!” Najwyraźniej nie jest to im do niczego potrzebne. Jeśli jakiś pracodawca potrzebuje kogoś po np. mechatronice, to zaręczam, że wie co to jest mechatronika i szuka absolwentów tego kierunku. Ale jak się wybiera kierunek pt. „robienie hałasu”…

    5. „Nie, oni dodadzą sobie cyferki na kartce, jakieś całki policzą, bo nie mają problemów z liczeniem, jak niektórzy.” Już pomijam fakt, że nie wiesz czym się cyfra różni od liczby (to było w podstawówce), to dodatkowo chyba kpisz, jeśli mówisz że „ścisłowcy” nic innego nie robią tylko „dodają cyferki”. Tym zajmują się (pseudo) „humaniści”, którzy trafiają na kasę w biedronce :)))

    6. „I co? Nie znalazłam. Nikt nie chciał, bym pracowała dla nich za darmo.” To co charakteryzuje „umysły ścisłe”, to umiejętność ścisłego i logicznego rozumowania. Jeśli mówisz, że nie jesteś umysłem ścisłym, to przyznajesz, że masz z tym problem, ergo jesteś idiotką. A kto chciałby zatrudnić idiotę w swojej firmie? Żeby coś popsuł?

    7. „Żeby mi tak ktoś płacił za czytanie książek…”. Ja bym chciał, żeby mi ktoś płacił za studiowanie historii państwa Franków z czasów Merowingów. Serio, to moja pasja. Myślę że w Polsce jest niewiele osób, które mają większą wiedzę ode mnie na ten temat. Tyle, że do głowy by mi nie przyszło, by wymagać od pracodawcy, żeby płacił za moją pasję. Dla niego liczą się konkretne umiejętności i jak może na moich umiejętnościach zarobić. Dlatego skończyłem matematykę i pracuję jako programista. Podobnie jest z czytaniem książek – to hobby, a nie przydatna umiejętność.

    8. „A potem Ci powiedzą, że to Twoja wina, bo wybrałaś humanistyczne studia.” Tak, to twoja wina bo wybrałaś humanistyczne studia. TYLKO I WYŁĄCZNIE TWOJA WINA i nie próbuj na nikogo tej winy zwalić. Nikt nie rodzi się ze znajomością matematyki. „Umysły ścisłe” to ludzie, którzy przezwyciężyli lenistwo i wzięli się za naukę, ciężko nad sobą pracując. Ty wolałaś się lenić – no to masz tego efekty.

    Do zobaczenia w Mac’u, czasami wpadam tam na frytki.

    PS. Gdybyś jednak przestała zachowywać się jak idiotka, to nie jest jeszcze zbyt późno na zmianę.

    Odpowiedz
    • Gratulacje! Jesteś pięknym przykładem niezrozumienia tekstu i cholernie rzucającej się w oczy ironii. W nagrodę dostajesz talon na balon!

      Zanim nazwiesz kogoś idiotą, upewnij się, czy w ogóle rozumiesz, co tu się wokół dzieje. Pozdrawiam. 😉

      Odpowiedz
    • Devi ma rację, tekst jest prześmiewczy.
      Jeśli chodzi o punkt pierwszy, to specjalnie pogrubiłam w tekście ten paradoks 😉
      Prześmiewa kilka wymówek, żali i wymysłów studentów (głównie studiów humanistycznych, ale nie tylko). Wyłapałeś prawie wszystkie z nich. Nie zwróciłeś uwagi na to, że Einstein zmarł przed narodzinami Internetu.
      Jednak nawet gdyby tekst był prawdziwy, nazywanie kogoś idiotą tylko dlatego, że „nie posiada ścisłego umysłu”, jest niesmaczne.

      Odpowiedz
      • Tekst prześmiewczy? Przykro mi, nie masz talentu. Z resztą sądząc po twoich innych komentarzach, taki do końca prześmiewczy to ten tekst nie był i na prawdę jesteś idiotką.

        PS. Nie wiem czy nazywanie idiotami osób bez umysłu ścisłego jest „niesmaczne”. Wiem, że jest prawdziwe.

        Odpowiedz
        • Tak, mój tytuł inżyniera jest tylko dla niepoznaki 😉

          Odnosząc się do obu komentarzy: ludzie na wykopie i strimsie zauważyli ironię (auć!). Nie lubię pisać w oczywisty sposób i tłumaczyć dowcipów, wolę subtelną ironię, która może nie trafi do wszystkich, ale jeśli ktoś ją zrozumie, to doceni 🙂 Dla takich czytelników piszę. Za to reszta, która nie zrozumie, rzuci najwyżej hejtem, ale z pewnością blog zapamięta. W obu przypadkach coś zyskuję.

          Odpowiedz
  9. Weź rzuć te studia i idź na coś innego. Rok w plecy to jest nic. Nawet dwa lata w plecy to jest nic. Skończysz byle co i zmarnujesz 5 lat i to dopiero będzie strata. Już lepiej iść do pracy niż tak studiować. No chyba, że lubisz jak wszyscy w koło traktują cię z politowaniem.

    Odpowiedz
  10. Daj spokój nawet jak rzucisz na piątym roku nie będzie to zmarnowany czas o ile dobrze go wykorzystasz. I nie mówię o trzepaniu kapusty tylko o rozwoju własnym i dobrej zabawie z rówieśnikami. Osobiście studiowałem 8 lat na trzech uczelniach a magisterkę rzuciłem na drugim roku i nie żałuje mnóstwo kontaktów i ciekawych ludzi. Niema sensu studiować na siłę czegoś co się nielubi ale jeśli lubisz literaturę nie rezygnuj. Sam ukończyłem informatykę trzaskałem całki, programy a teraz pracuję w coachingu relacji/motywacji i lubię czytać. Powiem tak piorytety i pasje często się mieniają w życiu swojej misji nie odkryjesz w rok ją się odkrywa stopniowo jak cebulę nawet przez kilkanaście lat.
    Skoro zaczynasz studia jesteś jeszcze młoda w tym wieku mało kto podejmuje dobrej decyzji studiów.
    Możesz przejść na zaoczne i pracować ale zależy w czym czy będzie to twoja praca marzeń jakie są potrzebne do niej kwalifikacje. A jeśli chcesz pracować byle przy czym tylko aby kasa wpadała to niema to sensu bo szybko wypalisz się fizycznie i psychicznie. Ogólnie długi temat..

    Odpowiedz
    • Najpierw musisz ustalić swoje wartości którymi kierujesz się w życiu, co się liczy: praca, kariera, rodzina, przyjaźń, miłość, przygoda, wyzwania, wolność, szacunek, prestiż to ułatwi decyzje, wybierz 5 hierarchicznie. O ile mi wiadomo kobiety dążą do pochodnych miłości a faceci do wolności, lapis lazuli na pewno nie jest przypadkiem. W jakim świecie chciałabyś żyć co potrafisz najlepiej robić co mogłabyś dzięki temu zaoferować innym, jakie masz talenty. Jeśli teraz nie potrafisz odpowiedzieć pojawią się w wieku 23 -30 lat.

      Odpowiedz
  11. Osobiście uważam, że nie każdy musi kończyć studia. Z drugiej strony studia nie muszą oznaczać życiowej pomyłki i zmarnowanych lat. Wystarczy mieć pomysł na siebie i go realizować i trudno mi uwierzyć, że nikt nie chce cię przyjąć na darmowy staż.

    Odpowiedz
  12. Wiesz, mój kierunek też jest trochę bez sensu- ale poszłam na niego, bo chcę się uczyć, bo chcę czytać te książki, wysłuchiwać czasami nieciekawych wykładów i uczyć się wszystkiego- dosłownie wszystkiego. Mam ogromny głód wiedzy, jednak by nie „zmarnować” tych lat (zmarnować to duże słowo, ale można je lepiej wykorzystać), zamierzam w tym roku dobrać drugi kierunek. Nie chcę być przykra- rozumiem frustrację, która się w Tobie kłębi, ale masz dwa wyjścia.
    1) Wyciśnij z tego wszystko co możesz- bądź prymuską, zdobądź stypendium, zacznij pracować (nie musisz zaczynać w branży, ważne, żeby mieć choć kilka wpisów na CV), bierz udział w kursach, kompletuj doświadczenia, którymi będziesz się mogła pochwalić, żyj i oddychaj studiami (bo to nie tylko nauka), poznawaj nowych, ciekawych ludzi (to dla mnie bardzo ważne).
    2) Rzuć te studia, lub studia w ogóle. Jeśli jest tak tragicznie, że wiesz, że nie chcesz się tym zajmować (uwaga- to nie to samo, że nie ma po tym pracy), to uciekaj! Twierdzisz, że zmarnujesz dwa lata? Moja znajoma 5 lat studiowała filozofię, mimo, że po pierwszym roku wiedziała, że to nie to. Teraz pracuje na kasie w markecie, bo nie dość, że po tych studiach o pracę cieżko, do podcięły jej skrzydła do starania się o cokolwiek. Jeśli nie weźmiesz się w garść i nie podejmiesz męskiej decyzji- będziesz żałować przez resztę życia. Jeśli wiesz, że jest to coś, co chcesz robić, to bądź w tym najlepsza- najprostsze rozwiązanie z możliwych. Dla najlepszych (i pasjonatów) zawsze znajdzie się praca, wierz mi.

    I nie zwalaj na świat, że urodziłaś się humanistką. Wierz mi, człowiek ma predyspozycje do WSZYSTKIEGO- pytanie tylko, które umiejętności wybierzesz do rozwijania (pierwszych wyborów dokonałaś w wieku przedszkolnym). Ludzie są zdolni do przystosowywania się, zmieniania branży i uczenia nowych rzeczy przez całe życie. W tym wieku na pewno nie jest dla Ciebie za późno. Po prostu przestań szukać wymówek. 😉 Trzymam za Ciebie kciuki, wierzę, że dasz radę, tylko mniej żalenia, więcej działania.

    Odpowiedz
  13. Jeżeli studia Ci nie odpowiadają to koniecznie je zmień. Trzymanie się ich kurczowo to najgorsze co możesz zrobić. Walnij tym i wyjedź sobie za granice do jakiegoś fajnego kraju popracować. Zobaczysz trochę świata, podszlifujesz język i wrócisz (lub nie) jako inny człowiek;)

    Odpowiedz
  14. ja swoim dzieciom juz zapowiedzialam, ze na żadne studia nie idą no chyba ze bedą chcieli byc lekarzami:P w innym razie niech najpierw znajdą prace która pokochają i do niej niech się kształcą w ramach samodoskonalenia zawodowego. Ja tez straciłam czas i pieniadze. Zrobiłam licencjata, łaskawie zmądrzałam zanim poszłam na uzupelniające.

    Odpowiedz
    • Jezu, jak ja żałuję, że mi w domu nie powiedzieli czegoś podobnego – może z pominięciem tego o lekarzu! Podstawowy błąd w wielu domach: idziesz na studia, bo skoro choć jedno z rodziców poszło ,to rodzina nie będzie cofać się w rozwoju” – to oczywiście skrót myślowy.

      Chciałabym, żeby ktoś już na początku liceum albo w 7. klasie podstawówki (tak, w 7., żeby był jeszcze rok do namysłu!) powiedział mi: najpierw postaw na konkretne umiejętności. Na studia może przyjdzie czas, jeśli będą miały sens z punktu widzenia podjętej pracy”

      Odpowiedz
  15. Ja do dziś uważam że moje studia to strata czasu była. I serio żałuję, że nie rzuciłam tego w cholerę po 2 roku, gdy przeszło mi to przez myśl. Mogłam iśc studiować to, co chciałam, a nie to co było popularne. Teraz ten mój mgr to nikogo nie obchodzi. Zwłaszcza za granicą 😉

    Odpowiedz
    • Za dużo rzeczy zaczęłam i nie skończyłam – nawet jak wliczyć w to pojedyncze tytuły książek. Moich studiów nie wybrałam. Po prostu na żadne się nie dostałam, a na te dostałam się z odwołania – rok 1998, takie czasy były. Jak nie dostałaś się – dajmy na to – na polonistykę – a miałaś przynajmniej 50% punktów z egzaminu, to mogłaś pisać odwołanie na pewny kierunek, o ile zostały tam wolne miejsca.

      Jakbyś mnie spytała, co pozytywnego wyniosłam ze studiów, to długo bym myślała, co napisać. Do tej pory nie wiem….

      Odpowiedz

Dodaj komentarz