Na studiach zaczęłam czytać blogi.
Lubiłam to robić. Blogi były inspirujące, przyjemne dla oka, wartościowe, zabawne. To był mój relaks.
Tak sobie czytałam te blogi, a potem wychodziłam.
Długo tak robiłam, nie zostawiając śladu po swojej obecności.
Ale to się zmieniło.
Jednak nie zaczęłam komentować dlatego, żeby sprawić blogerowi przyjemność.
Po pierwsze – nie wiedziałam, że to dla blogera takie ważne.
Po drugie – nie przyszło mi do głowy, że bloger, który ma BLOGA, może nie czuć się fajny i doceniany. Mając setki fanów na facebooku? Jeśli nie tysiące?
A jednak, bez względu na liczby w statystykach, to jest po prostu miłe, kiedy naprodukujesz się, pisząc post, a ktoś Ci na niego odpowie.
Bo OK, 50 osób na fanpage’u polubiło zdjęcie Twojego kota, ale to nie jest to samo, kiedy ktoś doceni Twój tekst, nad którym spędziłaś mnóstwo czasu. A jakie to frustrujące, kiedy wszyscy lajkują kota, a pod Twoim ostatnim postem można by co najwyżej wywołać echo.
(To echo odpowiedziałoby pewnie: Twój tekst jest do bani!)
Nie przyszłoby mi to wtedy do głowy. Myślałam, że jak ktoś ma bloga i dużo wejść, to już czuje się królem świata i nie potrzebuje pochwał czy zwykłych komentarzy.
To dlaczego zaczęłam komentować blogi?
Pewnego dnia przypomniałam sobie, jak bardzo lubiłam pisać. I jak dużo kiedyś tworzyłam. I czy były to jakieś koślawe komiksy, czy nagrania mojego głosu na kasetach magnetofonowych, czy pisane w 16-kartkowych zeszytach w linie opowiadania – TWORZYŁAM. Dawałam coś od siebie.
A teraz?
Czytałam blogowy post i myślałam sobie „To prawda! Ja kiedyś też…” albo „Nie, nie! To bez sensu! To tak, jakby powiedzieć, że…”. I tak dalej. Prowadziłam w głowie mój monolog i wyłączałam bloga. Myśląc o tym, jak to oczywiście bardzo mam rację.
Ale nikt się o tym nie dowiedział.
To tak, jakbym nie istniała.
Biernie konsumowałam treści na blogach i na tym się kończyło. Nie pozostawał po mnie żaden ślad. A przecież miałam swoje do powiedzenia!
Istniał tylko bloger, który wygłaszał swoje opinie. Tylko on miał głos. Mnie nie było.
Więc założyłam konto na Disqusie i… zaczęłam komentować.
Słyszałam, że ludzie nie zostawiają komentarzy, bo Disqus jest zniechęcający. Jak to?
Po pierwsze: Disqus jest świetny!
Po drugie: Zaraz Wam powiem, jak zostawiać w nim komentarze.
Dlaczego Disqus jest super
Disqus jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które śledzą kilka blogów.
Wiecie, jak to jest, kiedy czekacie na odpowiedź i sprawdzacie blog pięć razy dziennie? Wchodzicie, a tu brak odpowiedzi. I znowu nic. I znowu. Marnujecie czas, a w końcu czujecie się zniechęceni.
Na Disqusie nie ma tego problemu. Nie musicie pamiętać, gdzie zostawiliście komentarz. Wszystko jest w jednym miejscu.
Żeby sprawdzić wszystkie dyskusje, w których braliście udział, wystarczy wejść na stronę Disqusa.
O odpowiedziach można również zostać powiadomionym mailowo.
Ale obie rzeczy nie są konieczne. I tak na powiadomienie o odpowiedzi natkniecie się na… najbliższym blogu. Wygląda to tak:
Dlatego warto założyć Disqusa. Jest bardzo wygodny.
Można to zrobić tradycyjnie – podając swojego maila, wymyślając nick i hasło.
Można prościej – logując się poprzez konto na Facebooku, Twitterze lub Google+. Kliknięcie i jest.
Jak komentować bez konta na Disqusie
Nie ma sensu zakładać konta dla jednego komentarza.
Jednak wcale nie trzeba mieć konta, żeby móc zostawić komentarz na blogach z Disqusem.
Można to zrobić jak na każdym innym blogu. Wpisując swoje imię, maila i treść komentarza.
Wystarczy zaznaczyć opcję „wolę pisać jako gość”.
Najezżdżamy myszką i klikamy na pole z napisem „Name”:
Po kliknięciu pojawi się nam opcja „Wolę pisać jako gość”.
Zaznaczamy ją i już nie musimy się logować.
A mail oczywiście nie musi być prawdziwy. Wpiszcie cokolwiek (tylko uwzględnijcie w środku małpę, a potem kropkę). Ja tam nie sprawdzam Waszych maili 😉 Nie musicie zostawiać na moim blogu żadnych danych.
To jak będzie? 🙂
Spodobał Ci się post? Śledź mnie na:
Jeżeli nie chcesz przegapić kolejnych wartościowych wpisów, zaobserwuj mój profil na Instagramie i bądź na bieżąco 🙂
Jeśli chodzi o mnie i Disqus, to była miłość od pierwszego wejrzenia:). Jednak poznałam go dopiero po kilku miesiącach blogowania. Przez wiele tygodni biłam się z myślami, czy zmienić system komentowania, ponieważ nie chciałam stracić dotychczasowych komentarzy. W końcu jednak zdecydowałam się zainstalować Disqus i jestem z tego bardzo zadowolona. A jeśli chodzi o komentowanie wpisów blogowych, to wiem tez jak bardzo ważne to jest dla autora tekstu:). Sama uwielbiam czytać u siebie komentarze. Jednak komentuje wpisy, które mnie zainteresują. sama nie przepadam za komentarzami: fajny wpis, to wygląda smacznie – zajrzyj do mnie. Więc jeśli nie mam do powiedzenia czegoś wartościowego, to wole nie pisać nic:). Myślę, że dzięki komentowaniu możemy się lepiej poznawać.
Jeśli nie ma „zajrzyj do mnie”, to nie mam nic przeciwko takim komentarzom 🙂 Czasem coś zrobi na nas wrażenie i chociaż nie mamy nic do dodania, mamy ochotę kogoś pochwalić – to w końcu też jest bardzo ważne dla twórców.
Co innego oczywiście pisanie komentarzy na siłę, tylko po to, żeby się odezwać i zareklamować bloga.
Albo komentarze, które świadczą o tym, że ktoś w ogóle nie przeczytał tekstu… 😀
Disqus jest super 😀 a Twoja instrukcja jak można za jego pomocą komentować i że wcale to nie jest czarna magia powinna przekonać wszystkich aby to robili 🙂
sama żałuję że tak późno go zainstalowałam na swoim blogu.
Mam nadzieję! 😀
Lepiej późno niż wcale 😉
Szczerze przyznaje, że żałuje, że tak późno odkryłam Disqus’a. Gdybym zetknęła się z nim na początku blogowej przygody, sięgnęłabym po niego bez wahania. Tak, gdy tych zwykłych komentarzy i dyskusji już sporo jest, szkoda mi ich utracić. Może kiedyś się na niego przerzucę, ale jeszcze nie teraz. 😉
A co z przenosinami komentarzy? Niektórzy importują stare komentarze do Disqusa.
U mnie Disqus był pierwszą wtyczką, którą zainstalowałam 🙂 Dlatego nie miałam problemu ze starymi komentarzami.
To tak się da? Zawsze jak czytałam o Disqusie, dowiadywałam się, że przeniesienie się na niego usuwa istniejące już komentarze. Dlatego przestałam drążyć temat. 🙂
Są blogerki, u których widać zaimportowane komentarze z Disqusa… więc na pewno są przypadki, w których da się to zrobić. Może to zależy od poprzedniego systemu komentarzy – czy był to system Google’a czy WordPressa?
Na pewno się da zaimportować, mam tak u siebie 🙂
od paru miesięcy mam Disqusa i jestem przeszczęśliwa, a tak się obawiałam, że jak go zainstaluję to wszystkie komentarze przepadną, pozdrawiam:))
Ja wprowadziłam na bloga disqusa, jednak po 2 miesiącach usnęłam go- porównujac statystki, na prawdę mniej osób komentowali mojego bloga.
Moze kiedyś drugi raz do niego podejdę, aczkolwiek lubie to platformę na innej blogach, wlasnie ze wgledu na odpowiedzi 🙂
Pozdrawiam!
Mam jeszcze do Państwa takie pytanie- szukają Państwo recenzentów?
Prowadzę bloga książkowego-http://fanofbooks7.blogspot.com
Ja miałam już na początku blogowania sporo komentarzy pod postami i przypisuję to właśnie Disqusowi 🙂
Ideę komentowania dostrzega się dopiero, gdy człowiek sam staje się blogerem 😉 Też miałam podobnie jak Ty, ale zmieniłam to podejście i zaczęłam zostawiać wiadomości, żeby autor tekstu nie tylko widział, że go przeczytałam, ale również, że wywołał on we mnie jakieś emocje lub zmusił do przemyśleń 🙂
Szkoda, że nadal tak mało osób to robi!
Disqus to genialne narzędzie dla osób, które dużo komentują :). Dla blogera też jest genialny, bo bardzo ułatwia administrację i chroni przed spamem (nie trzeba korzystać z Akismeta).
Ma tylko jedną wadę – słaby panel statystyk, co szczerze mówiąc trochę mnie wkurza :/
A jakie chciałbyś mieć statystyki przy komentarzach?
Przynajmniej liczbę wszystkich komentarzy na blogu w panelu disqusa. Obecnie żeby wydobyć ta informację muszę zrobić import do excela
Ja u siebie mam to po prostu w panelu WordPressa, jedna z pierwszych rzeczy, jakie widzę po zalogowaniu 🙂 Ale na pewno jakaś wtyczka by się do tego znalazła.
No to chyba coś źle połączyłem, bo po przejściu na disqusa licznik w WP się zatrzymał 😉
U mnie jest normalnie i wszystkie komentarze zapisują się też u mnie na serwerze 🙂
Disqus to jest mistrzostwo świata. Sam się długo przekonywałem do tego, by wreszcie wprowadzić go do siebie, bo bałem się, że coś popsuję, bo wydawało mi się to mega trudne i w ogóle. Sporo osób mi pisało na blogu żebym wreszcie zmienił te bloggerowe komentarze na disqusa i teraz żałuję, że zrobiłem to tak późno, a jednocześnie cieszę się, że się na to zdecydowałem. No genialna sprawa!
Dobrze, że się udało. Lepiej późno niż wcale 😀
Uwielbiam Disqusa. Długo się zbierałam i trochę wahałam, ale kiedy już pojawił się na blogu – zupełnie inna jakość dyskutowania 🙂 No i cenię sobie Diqusa u innych – przynajmniej wiem, czy ktoś mi na te moje komentarze odpowiada, a i zawsze można coś dodać 🙂
Pozdrawiam!
To chyba jego największa zaleta. Kiedy ktoś nie ma Disqusa, to często irytuje mnie, że muszę wracać na bloga i sprawdzać odpowiedź – dlatego najczęściej o takiej dyskusji… zapominam.
Mam podobnie. Najgorzej, kiedy tej odpowiedzi tam nie ma, a mi zależało 🙂 Lubię sobie czasem pogadać 🙂
Też lubię Disqusa, za to, że jest genialnym narzędziem zbierającym wszystkie komentarze do kupy (ale uporządkowanej) i za jego estetyczny wygląd na blogu.
I można up vote’ować komentarze 😀
ten system nie przemawiał do mnie aż pewnego razu pewna blogierka zwróciła mi uwagę, kiedy wreszcie będę miał disqusa … i przekonałem się, że warto
Wspaniały pomysł na wpis i masz rację to dużo jeżeli ktoś komentuje,to tak niewiele a daje ogromnego kopa do pisania i dostarcza motywacji, ponieważ wiesz,że ktoś to czyta.
Wiemy wtedy,że piszemy nie na darmo.
Poza tym lubię Twojego bloga i z przyjemnością na niego zaglądam.
A co do Disqusa to jest to świetny pomysł, bardzo łatwo można pozostawiać po sobie ślad, problem tylko w tym,że do tej pory nie wiem jak mam go dodać na swojego bloga.
Pozdrawiam Possi!
Bardzo się cieszę! 🙂
U mnie wystarczyło zainstalować wtyczkę, ale na blogspocie ludzie też mają Disqusa – poszukaj, jak to zrobić, warto!
Abstrahując od Disqusa to dla mnie komentarz od czytelnika jest bezcenną formą interakcji. W zasadzie dla tej interakcji piszę. Bo piszę na tematy, które są mi doskonale znane więc piszę dla innych, nie dla siebie. Gdy dostaję komentarze mam dowód, że mój komunikat dociera do ludzi, a na tym najbardziej mi zależy.
tak komentarze mają bardzo ważne znaczenie – jest to informacja zwrotna dla blogera czy teksty, które pisze są warte uwagi czy może warto zmienić kierunek lub styl pisania? I nie mam tu na myśli hejtów ale tzw. twórczą krytykę 🙂
Ja też się długo nie mogłam przekonać do Disqusa, bo zawsze jak chciałam gdzieś coś u kogoś skomentować – nie pamiętałam swojego loginu i hasła, pięć prób i odchodziłam zrezygnowana nie pozostawiając żadnego komentarza. Ale w końcu założyłam go u siebie, bo czytelnicy żalili mi się, że podpisywanie się swoim imieniem, nazwiskiem i profilem na facebooku pod każdym komentarzem nie jest spoko. I przyzwyczaiłam się. Lubię.
Ja korzystam z Chrome’a i zawsze jestem zalogowana 🙂 Jeśli nie trzeba się za każdym razem logować, jest to bardzo wygodne – nie trzeba wpisywać w komentarzu niczego, poza jego treścią.
Jeśli o mnie chodzi, to disqusa zainstalowałam jeszcze zanim zorientowałam się o co w tym chodzi i jak jest potrzebny. Był to dla mnie zwyczajnie dodatkowy gadżet, ale teraz nie wyobrażam sobie tego mojego tworzenia, bez disqusa. Można mieć w końcu bezpośredni kontakt z każdym i móc śledzić innych. I całe szczeście, że coraz więcej osób się na to przerzuca !
I nawet można oznaczać ludzi w dyskusjach! 🙂
Przeczytałam Twój tekst i ściągnęłam disqusa 😉
Super! Mam nadzieję, że będzie Ci się przyjemnie korzystało 🙂
Ja niestety jestem tutaj konserwa i zwykle nie komentuje jak ktos ma disqusa, bo rozumiem, ze takie utrudnienie zrobil chyba po to, zeby odstraszyc ludzi. Juz w koncu kliknelam to zaloz konto, ale nie podoba mi sie to, ze musze miec gdzies kolejne konto, jak przeciez mam juz googlowe. Poza tym nie trzeba usuwac zaraz normalnych komenatrzy, mozna miec jedno i drugie.
Ale tutaj też możesz zalogować się przez Google’a właśnie 🙂 No i po części ten post jest o tym, że na Disqusie wcale nie trzeba mieć konta – daje ono duże udogodnienia, ale można też komentować tak samo, jak w innych systemach komentarzy. Bez żadnego konta. Wpisując tylko nick i maila (nieweryfikowanego).
Nad disqusem się zastanawiam. To jest mega wygodne. Tak mi się przynajmniej wydaje. Ale też się obawiam, że coś może pójść „nie tak”. :/
Gdyby coś poszło nie tak, zawsze można odinstalować 🙂 Nie wiem, czy na blogerze można robić sobie kopie zapasowe? Jeśli tak, to już na pewno nie ma się czym martwić 🙂
Też tak mam, dużo czytam, a mało komentuję.
Masz całkowitą rację, to powinno się zmienić. Dziękuję za inspirację 🙂
Proszę! 🙂
A popatrz, też na ten temat kiedyś poradnik napisałem, jak i konfiguracji całego Disqusa, ale coraz bardziej się zastanawiam czy nie wrzucić gdzieś w bardziej widoczne miejsce bloga nagłówka pod tytułem: JAK KOMENTOWAĆ? Wciąż mało kto komentuje jako anonimowy użytkownik a niektóre wpisy pozostają bez komentarzy. Ot tak sobie smętnie wiszą…
Możesz też zalinkować na końcu każdego wpisu, przy CTA 🙂
Ja też bardzo lubię czytać różne blogi, ale kiedy post jest bardzo mądry i „wartościowy”, czasem głupio mi napisać jakiś prosty komentarz… Nie wiem od czego to zależy, ale chyba po prostu muszę się nauczyć komentować 🙂
Założyłam kiedyś konto na Disqus, bo chciałam skomentować kilka blogów, ale nie bardzo to ogarniałam. W sumie, dopiero teraz mi się to wyjaśniło, więc dzięki za instrukcję. 😀
Pozdrawiam! (mój blog – klik)
O.o. Nie spodziewałam się, że mądre teksty mogą zniechęcać do komentowania. Zawsze myślałam, że właśnie tylko wartościowe treści warto nagradzać komentarzem. I w sumie dokładnie takich przejawów uznania oczekiwałam od swoich czytelników.
W przeciwnym razie można pomyśleć, że mądre teksty nie są przydatne i popaść w twórczy marazm :/
Tak, to prawda. Właśnie wartościowe teksty powinny być doceniane przez czytelników. Ale czy komentarze nie powinny być równie wartościowe, żeby wnosić coś do dyskusji? ?
Osobiście dzielę komentarze na dwie kategorie i każda jest wartościowa. Pierwsza to komentarz-podziękowanie czyli taki znak-sygnał dla autora, że artykuł był ciekawy, przydatny i użyteczny. Pełni funkcję głównie motywacyjną. Drugi rodzaj to komentarz inicjujący dyskusję – niezależny od punktu widzenia, może też stanowić polemikę. Pełni funkcję motywacyjną i/lub edukacyjną 🙂
Całkowicie się zgadzam!
Proszę 🙂 Według mnie, komentarz wcale nie musi wnosić czegoś do dyskusji i być wartościowy merytorycznie – wystarczy zdanie, które utwierdzi blogera, że idzie w dobrym kierunku – albo i przeciwnie 🙂 Takie komentarze też niosą wartość, nie dla innych czytelników, ale dla autora.
Ja jakoś zawsze wolę pisać jako gość :), ale nie zawsze na blogach jest ta opcja. Ostatnio mam wrażenie, że najchętniej komentują blogerzy, pewnie wynika to z faktu, że nikt nie zrozumie lepiej blogera jak nie inny bloger 🙂
Mnie się wydaje, że tak było zawsze, tylko po prostu kiedyś nie wiedziało się, że to są inni blogerzy 😀 Przynajmniej tak było w przypadku blogów, które ja czytałam, zanim zaczęłam blogować.
Do Disqusa namówił mnie narzeczony, który uważał, że jest to najlepsza i najpopularniejsza platforma do dodawania komentarzy na świecie. I od początku Disqus był wstawiony na mojego bloga, pokochałam go za możliwości administrowania, powiadomienia i przejrzystość. Wiem, że niektórzy mają problem z rejestracją albo ogólnie, z dodaniem komentarza i łatwo się zniechęcają, jednak mam nadzieję, że Disqus stanie się na tyle popularny w Polsce, że i ci najbardziej negatywnie nastawieni zmienią zdanie 🙂
Prawdą jest, że każdy komentarz (no, prawie każdy – poza tymi w tylu „fajny post +link”) sprawia ogromną radość i motywuje do dalszego pisania. Dlatego staram się odwiedzać inne blogi i jak najczęściej dawać wyraz temu, że tworzone przez te osoby treści są dobre, poprzez dodanie choćby kilku zdań komentarza. Pozdrawiam 🙂
U mnie również Disqus był od samego początku 🙂
Są też jeszcze hejterskie komentarze, ale one też w pewnym sensie motywują – kiedy pojawiają się hejterzy, oznacza to, że blog jest już popularny 😀
Disqus jest świetny! Natomiast co do komentowania na innych blogach, to na blogu Jestrudo przeczytałam kiedyś, że przeczytanie wartościowego dla nas artykułu i niepozostawienie komentarza to trochę tak, jakby wpaść do koleżanki na kawę, otrzymać od tej koleżanki poradę dotyczącą tego co nas interesuje i wybiegnięcie z jej mieszkania nagle bez dziękuję i do widzenia. pewnie przytoczyłam tę historię niezbyt dokładnie, ale jej sens wzięłam sobie głęboko do serca i staram się teraz pod każdym wpisem, który mnie zaciekawi, zainteresuje, wzbudzi emocje albo wniesie coś ciekawego, zostawić komentarz.
To super! 🙂 I dzięki za taki długi komentarz 🙂
Dzięki wielkie za ten wpis. Po przeczytaniu go zaczynam się zastanawiać nad zainstalowaniem Disqusa.
To co piszesz wcześniej – o lajkowaniu, ale zerowym odzewie w formie komentowania, to święta racja. Mój blog być może dopiero raczkuje, choć ma w moim mniemaniu JUŻ 10 miesięcy. Jednak co bardzo irytujące, to fakt, że aktualnie pojawia się więcej lajków, a zero komentarzy. To głupie, ale bloger – chyba mogę tak siebie nazywać – po kilku tygodniach ciszy i braku nowych opinii czytelników zaczyna wyczekiwać nawet porządnego hejtu i totalnie bezsensownego słowotoku.
Zastanawiam się, czy brak komentarzy wynika z tego, że założyłem fanpage’a strony na FB i ludzie się rozleniwili, czy mój styl tak drastycznie się zmienił, że ludziom nie chce się komentować?
Może jest u Ciebie więcej czytelników-czytelników niż czytelników-blogerów? Bo to Ci drudzy najczęściej zostawiają komentarze 😀
Ja zawsze też zadaję pytanie na koniec postu, żeby ułatwić ludziom skomentowanie wpisu 🙂
Cały czas zastanawiam się nad Disqusem. Owszem, świetnie mi się poprzez niego komentuje, ale czy innym będzie równie przyjemnie na moim blogu? Próbowałam nawet zainstalować, ale coś mi nie „pykło”.
Co się zaś tyczy komentowania blogów… Kwestia tekstu. Ale niestety najczęściej bawię się w czytelnika widmo, czyli nie komentuję. Wiem, pora to zmienić, w końcu warto, ale ciężko pozbyć się nawyków, tym bardziej, jeżeli nie mam nic do powiedzenia w temacie. No, ale zawsze warto próbować 🙂
Pozdrawiam,
Julia 🙂
Cieszę się w takim razie, że u mnie zostawiłaś komentarz 😀 Czasem wystarczy jedno zdanie, żeby autorowi zrobiło się miło 🙂
Dotąd nie patrzyłam na to z perspektywy czytelnika, ale coś w tym jest.
Disqus jest super! Nie trzeba kombinować z logowaniami, wpisywać milion razy dane – jestem cały czas zalogowana i o dziwo chętniej komentuję 🙂 Na swoim blogu też chcę go wprowadzić, ale dopiero po wykupieniu domeny.
Świetny tekst. Nie pamiętam czy miałem taką fazę, za długo siedzę w necie. Ale wiem, że nie boję się wyrażać swoich poglądów i polemizować. Wolę polemizować niż pisać głupio „zgadzam się”. 😀
Dla mnie Disqus jest rewelacyjny! Ale zdecydowanie zauważyłam spadek liczby komentarzy po przejściu na ten system komentowania 😉 Od siebie jako udogodnienie polecam jeszcze Bloglovin – ma się pewność, że nie przegapi się żadnego ciekawego wpisu i do tego można zapisywać sobie najciekawsze na później 🙂
A, no i właśnie – teraz widzę, że to wpis sprzed dwóch tygodni, ale nie jest mi głupio skomentować, bo i tak wiem, że go zobaczysz! 😉 Pozdrawiam!
Też korzystam z Bloglovin’ 🙂 A jaki system komentarzy miałaś wcześniej?
Standardowy blogspotowy. Dalej jestem na blogspocie, ale z wykupioną domeną.
A wcześniej miałaś dużo komentarzy od blogerek blogspotowych? Może to one poznikały? Mam właśnie wrażenie, że nie wszyscy ludzie z blogspotu rozumieją działanie Disqusa. Sama widziałam, jak kiedyś jedna blogerka, w związku z zainstalowaniem Disqusa, prosiła o wrzucanie linków do treści w komentarzach, bo inaczej nie będzie mogła odnaleźć bloga autora komentarza.
Tak, zniknęło wtedy dużo komentarzy takich trochę spamowych – „super wpis, wpadnij do mnie”. Teraz komentarzy jest mniej, ale zazwyczaj są bardziej wartościowe. Z kolei moi nieblogowi znajomi mówili, że nie chcą zakładać konta i dlatego nie zostawiają nie komentarzy. A przecież da się zostawić komentarz tylko podając pseudonim – wprawdzie nie dostanie się wtedy powiadomienia o odpowiedzi, ale jest jednak taka możliwość bez logowania się.
Dokładnie! 🙂 Dlatego m.in. napisałam ten wpis, żeby pokazać tę możliwość.
I bardzo fajnie, bo trzeba edukować ludzi! 😀
Ok, w takim razie zachęciłaś mnie niezwykle do założenia Disqus’a, zawsze wchodziłam na blogi, następnie zapominałam o nich, nie było miejsca żeby je zapisać, a komentować? po co? Już wiem po co 🙂
Mam tylko pytanie, jako że nie potrafię jeszcze z niego korzystać, czy mogłabyś mnie pokierować jak mam śledzić twojego bloga na Disus’e ?
P.S ten komentarz powinien pojawić się wcześniej. Tak podoba mi się twój styl pisania, sposób podejścia do życia, że zaczęłam poszukiwać innych blogów i by było więcej do czytania, więc dzięki za inspirację !Po prostu cudny blog,
Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz <3 Dużo dla mnie znaczy!
Chodzi Ci o śledzenie bloga czy o śledzenie dyskusji? Disqus automatycznie śledzi odpowiedzi we wszystkich dyskusjach, w których wzięłaś udział, pod tym linkiem masz też wszystkie swoje wypowiedzi: https://disqus.com/by/disqus_EgqFR0K080/
Jeśli chodzi o śledzenie nowych postów, to do tego służy np. Bloglovin' albo Feedly, ale nie wiem, czy o to pytasz 🙂
Długo broniłam się przed Disqusem na blogu, bo wydawał mi się niefajny. Namówiła mnie jedna blogerka i argument jaki podała był bardzo trafiony – wygoda komentującego. Tak jak piszesz, nie trzeba pamiętać o tym gdzie sie zostawiło komentarz, wszystko jest w jednym miejscu i czasem można fajnie podyskutować 🙂
Bardzo prawdziwy artykuł! Ja też oglądam blogi nie komentując chociaż odkąd mam swojego to już staram się każdemu, coś napisać, bo widzę jak na mnie działa brak komentarzy pod moimi postami. Bardzo ciekawy blog pewnie zagoszczę u Pani na dłużej 🙂
Cieszę się! 🙂 Tak, od drugiej strony wygląda to inaczej… 😀
właśnie zaczęłam rozważać zmianę ze zwykłych komentarzy na disqusa 😀 denerwują mnie w nim tylko te maile, ale nie z informacją o nowej odpowiedzi, tylko „disqus digest”, z podsumowaniem dziennym czy coś. może wiesz, czy da się to wyłączyć? pozdrawiam 🙂
Na pewno się da, bo ja od Disqusa nie dostaję w ogóle żadnych maili 🙂 Trzeba popatrzeć w ustawieniach na profilu.
Wszystko racja, też zaczynam pisać bloga i chciałabym wiedzieć jeśli komuś podoba się wis lub odwrotnie.
lifeinpictures.pl
Dzisiaj (no dobra wczoraj) odkryłam Disqusa i próbuję połapać się o co tu biega.
System w ogólności wygląda całkiem sensownie i dużo czytelniej niż fejsbukowe komentarze 🙂 , ale mam wrażenie, że nastawiony jest głównie (czy wręcz pawie wyłącznie) na użytkowników anglojęzycznych :/
Panel administratora jest po angielsku, ale na blogu można ustawić sobie język wtyczki na polski 🙂
To tak, ale propozycje stron jakie mi wyświetla są tylko angielskie.
No i już prawie się zaczęłam zastanawiać, czy by tego systemu na stronie nie zainstalować, ale jak doczytałam, że potrafią wrzucać sponsorowane komentarze a nawet jakieś masakryczne, wielkie reklamy, to mi zapał ostygł.
Nigdy nie widziałam sponsorowanych komentarzy ani reklam. Gdzie coś takiego przeczytałaś?
Tutaj: https://www.spidersweb.pl/2017/01/disqus-reklamy-problemy.html
Z dnia na dzień Disqus włączył im reklamy 500×600 px i dał wybór: albo to, albo będą płacić po 20$ miesięcznie. Póki co to chyba dotyka tylko dużych wydawców, ale podobno przymierzają się, żeby wszystkich użytkowników w taki czy inny sposób uszczęśliwić :/ Szkoda, bo system naprawdę wygodny.
To jest duży serwis. Reklamy w Disqusie nie dotyczą blogów 🙂
Zainstalowałem sobie dziś disqus na swoją stronę i nie ma opcji zostawić komentarza jako gość. U Ciebie to się pojawia automatycznie. Może mogłabyś mi coś podpowiedzieć?
W panelu administratora wybierasz „Community”, a potem „Guest Commenting” -> „Allow guests to comment” 🙂
Jestem Ci bardzo dźwięczna, bo głową mi już spuchła od myślenia… 🙂
super;)
Mam taki fetysz że komentuje tylko tam gdzie jest disqus 😊
wpis wyjaśnia wiele aspektów wykorzystania tego narzędzia
ja też mam kilka blogów i takie komentowanie potrafi naprawdę pomóc w promocji nowego, rozwijającego się bloga
Disqus miał swoje 5 minut kilka lat temu. Mimo wszystko ja lubię disqusa i często z niego korzystam. Bardzo ułatwia pisanie komentarzy. A ja wylewna jestem
Dla zarejestrowanych użytkowników Disqus jest świetny 🙂
Pamiętam jak na początku podchodziłam z dystansem do Disqusa. To było kilka lat temu. Obawiałam się go zakładać na blogu. Dziś wiem, że to była dobra decyzja. Dzięki tej niewielkiej zmianie dużo łatwiej utrzymać mi kontakt z czytelnikami. Jest to też dużo przyjemniejsze, dla mnie jako osoby komentującej. Szczerze mówiąc przy komentarzach bloggera, wkurza mnie to, że zawsze trzeba zaznaczać śledzenie komentarzy, a dwa, że to jest śledzenie wszystkiego na dobrą sprawę. Potem jest na e-mailu tona powiadomień. Disqus skupia się rzeczywiście na jednostkowej odpowiedzi. Tylko na moim komentarzu. I to sobie w nim cenię. Nie mówiąc już o sortowaniu przez niego komentarzy, które bywają podejrzanie.
A miałaś może na Disqusie problem z reklamami pojawiającymi się nad komentarzami?
Rozważę zainstalowanie tego systemu komentarzy hmm…
Złóż wniosek o łatwe finansowanie od €2000 do €5 milionów euro przy niskim oprocentowaniu. Aby uzyskać więcej informacji, wyślij wiadomość e-mail na adres: fnncbuddha@gmail.com