Mamy dziś 14 lutego. Święto zakochanych, a ja spędzam wieczór przed laptopem. Leżę zawinięta w kocyk na łóżku i wsuwam trzecią czekoladę.
Sama.
Dobra, jest jeszcze kot. Ale on akurat nie ma ochoty dawać się głaskać. Trzeba było kupić sobie psa…
Dlaczego dziś obżeram się słodyczami, oglądając Pretty Woman, skoro nawet nie jestem singielką?
Więc było tak:
Byłam wczoraj u Tomka ze swoim laptopem. Studiuje informatykę i zna się na komputerach, więc zgodził się pomóc mi go wyczyścić w środku. Chciałam też z nim porozmawiać. Kiedy zaczął rozkręcać obudowę, zagaiłam:
– To co robimy z jutrem?
Nawet na mnie nie spojrzał, tylko uniósł brwi, nadal kręcąc śrubokrętem.
– No wiesz, jutro są Walentynki… Mówiłeś w zeszłym tygodniu, że spędzimy je razem.
Tomek nie przepada za Walentynkami. Bo wiecie, to takie komercyjne święto i to żałosne, że ludzie czekają na jeden dzień w roku, żeby okazać sobie uczucia. To słodkie, że ze względu na mnie zgodził się je świętować! A przynajmniej jeszcze wczoraj tak uważałam.
– Aaa. To co byś chciała robić? – zapytał, nie przerywając pracy.
– Wiesz… – uśmiechnęłam się słodko – Myślałam, że może zaprosisz mnie na randkę.
– Chcesz iść na kolację do Dominium?
Bardzo lubię ich pizzę, ale chodzimy tam średnio raz w tygodniu. Więc nie, nie miałam ochoty spędzać tam Walentynek.
Wreszcie do mnie dotarło. On niczego nie zaplanował. I najwyraźniej nie miał żadnego pomysłu.
– Chcesz iść do kina?
– Że niby na co? Na Pięćdziesiąt twarzy Greya? – prychnęłam. – Chyba stać nas na coś lepszego.
– Wolisz zostać w domu?
Jaasne. Jakbyśmy nie spędzali w jego mieszkaniu wystarczająco dużo czasu w tygodniu. No i Tomek ma współlokatora, za którym nie przepadam, a który rzadko gdzieś wychodzi. Bardzo romantyczna wizja.
Wydawał się c bardziej zakłopotany, kiedy pytał, czy chcę iść do opery albo na planszówki do Hexa. Byłoby mi go żal, gdybym nie była na niego taka wściekła. On też w końcu stracił cierpliwość.
– To może mnie oświecisz, skoro to dla ciebie takie ważne?! – cisnął śrubokręt na stół – Co chcesz jutro robić?
Nie odpowiedziałam.
Nie miałam zamiaru. Po prostu wyszłam.*
Dlatego siedzę teraz sama w mieszkaniu, zamiast świętować Walentynki.
Dlaczego faceci są tacy beznadziejni?
Rany, chciałam po prostu spędzić z nim romantyczny wieczór. Pójść na kreatywną randkę. Nie wiem, jaką.
Ale to chyba ON powinien to wiedzieć!
* Potem sobie przypomniałam o laptopie i wróciłam po niego.
Jeżeli nie chcesz przegapić kolejnych wartościowych wpisów, zaobserwuj mój profil na Instagramie i bądź na bieżąco 🙂
Przynajmniej miałaś czekoladę, gorzej byłoby bez. : )
Typowy informatyk. Następne walentynki polecam spędzić z kreatywnym humanistą.
Haha, musiałabym przekonać Tomka do studiów humanistycznych 😀
Nie, faceci nie są beznadziejni. Jeśli miałaś ochotę iść na kolację do restauracji, spędzić walentynki na ściance wspinaczkowej czy liczyłaś na masaż w salonie spa, to trzeba było mu o tym powiedzieć. Nie, on tego nie powinien wiedzieć, skoro SAMA NIE WIESZ JAKĄ RANDKĘ BYŚ CHCIAŁA.
Wszystko pięknie, ale… Nie zauważyłaś w tym poście tak bardzo rzucającej się w oczy satyry?
Hej jestem informatykiem i muszę powiedzieć, że znam to z autopsji. Na szczęście to się poprawiło. Facet nie jest domyślny co do uczuć zwłaszcza w młodym wieku dojrzewa dopiero po 28 roku. Niema różnicy czy to humanista czy matematyk. Trzeba mu powiedzieć na co ma się ochotę on kiedyś się nauczy jak mu będzie bardziej zależało na kobietach i zobaczy co stracił za młodu. Oklepana pizzeria rzeczywiście była straszną gafą raz do roku można coś ekstra.
Nie mogę się oderwać od Twojego bloga. Już prawie północ, a rano trzeba wstać. Znów będę chodzić jak zombie;)
To chyba najmilsza rzecz, jaką może usłyszeć bloger 😀 Dziękuję, baardzo mi miło <3
Mogłaś go oświecić. Facet nie we o co ci chodzi dopóki mu tego nie powiesz dokładnie.
Ale jest czekolada 😀
Czekolada zawsze kocha – cały rok 😀