451 stopni Farenheita - recenzja

Czy w przyszłości będziemy palić książki? 

Masowe palenie książek i bibliotek – niepokojąca wizja, prawda?

Taką właśnie wizję roztacza przed nami Ray Bradbury w swojej dystopijnej powieści “451 stopni Fahrenheita”.
Tytułowa temperatura (ok. 230 stopni Celsjusza) to temperatura, w której samozapala się papier.

W jego wizji przyszłości ludzie kontrolowani są przez media i technologię, które dostarczają im natychmiastowej przyjemności. Puste słowa próbują zakrzyczeć pustkę w ludzkich głowach. Związki są pobieżne, powierzchowne. Liczy się tylko to, co efektowne – szybka jazda nowym samochodem, nowy telewizor w salonie.

To świat, w którym nie może być czasu na nudę, bo nuda może doprowadzić do zastanowienia się i refleksji. Myślenie budzi wątpliwości, a wątpliwości unieszczęśliwiają.

Książkizakazane, bo mogą prowadzić do myślenia.
W końcu książki przedstawiają różne poglądy, często sprzeczne, różne punkty widzenia, różne myśli. Konfrontowanie tych myśli powoduje zamieszanie i niepewność. Samodzielne myślenie nie jest łatwe i efektowne.

Dlatego strażacy, zamiast zwalczać pożary, wywołują je. Paląc książki.

Wyobrażacie sobie świat bez książek?

Lektura książki nie przynosi natychmiastowej gratyfikacji, tak jak sprawdzenie powiadomień na telefonie.
Czytanie wymaga skupienia się przez dłuższy czas, a coraz ciężej jest się nam koncentrować, kiedy zewsząd atakują nas rozpraszacze.

3 komentarze do wpisu „Czy w przyszłości będziemy palić książki? ”

Dodaj komentarz