Jak opuścić friendzone?

Jak opuścić friendzone?

Książkowy przykłada prosto z „Harry’ego Pottera” – jak  wyjść z friendzone?
 

Wiele razy czytałam o tym, jak to niby Ronowi „udało się” opuścić friendzone. Z czym kompletnie się nie zgadzam.

Jeśli już ktoś tutaj musiał pozbywać się plakietki „tylko przyjaciel”, to była to Hermiona!

jak wyjsc z friendzone

W końcu to ona rzuciła się Ronowi w ramiona, kiedy pogodzili się po poważnej kłótni na trzecim roku (na co Ron nie zareagował zbyt entuzjastycznie…). Dopiero w czwartej klasie wpadł na myśl, że z Hermioną można pójść na bal, bo jest DZIEWCZYNĄ (łał). To oczywiście nie znaczy, że niczego do niej wtedy nie czuł – po prostu nie dojrzał jeszcze do tego, by zobaczyć w niej kobietę i uświadomić sobie swoje uczucia.

Sposób Hermiony na opuszczenie friendzone? Zacząć spotykać się z kimś innym. Nie przyniosło to do końca oczekiwanego skutku… Ale finalnie się udało.

To samo poradziła zresztą Ginny 🙂

„Hermiona mi mówiła, żebym się cieszyła życiem, żebym zaczęła chodzić z kimś innym, żebym się trochę wyluzowała, bo ja nigdy nie potrafiłam się odezwać, jak ty byłeś w pokoju, pamiętasz? Uważała, że może zwrócisz na mnie uwagę, gdy będę trochę bardziej… bardziej sobą.”

 

To druga część wpisu dotycząca mojej ulubionej pary literackiej. Pierwszą znajdziecie tutaj: Jak napisać obłędny książkowy romans?

I druga część cytatów!

25 uroczych momentów Rona i Hermiony #2

 

26.

Kiedy już myśleliśmy, że Ron i Hermiona się umówią…

— Harry całował się z Cho Chang! — krzyknęła Ginny, teraz już bliska łez. — A Hermiona z Wiktorem Krumem, tylko ty uważasz, że to coś odrażającego, bo masz w tym tyle doświadczenia, ile dwunastolatek!

I odeszła. Harry szybko puścił Rona, na którego twarzy malowała się żądza mordu. (…)

— Myślisz, że Hermiona całowała się z Krumem? — zapytał nagle Ron, kiedy stanęli przed Grubą Damą. (…)

— Co? Och… ee…

Powinien szczerze odpowiedzieć „tak”, ale jakoś nie chciało mu to przejść przez gardło. Wyglądało na to, że Ron dopatrzył się w jego minie najgorszego.

 

27.

Skoro Hermiona może całować Kruma…

Stał tam Ron, na oczach wszystkich tak spleciony z Lavender Brown, że trudno było powiedzieć, które ręce są czyje. (…)

Nic nie wskazywało, by Ron szybko oprzytomniał, więc Harry odwrócił się, a wtedy spostrzegł, że zamyka się dziura pod portretem. Wydawało mu się, że znika w niej grzywa bujnych brązowych włosów. Pospieszył tam(…)

Zastanawiał się gorączkowo, czy istnieje jakaś szansa, że nie zobaczyła Rona, że opuściła pokój wspólny tylko dlatego, że impreza była dla niej zbyt hałaśliwa, gdy odezwała się nienaturalnie piskliwym głosem:

— Ron chyba nieźle się bawi.

 

Oj, Ron… Ty debilu.

 

— Oppugno! — dobiegł ich piskliwy głos od drzwi. Harry odwrócił się szybko i zobaczył, że Hermiona celuje różdżką w Rona. Stadko ptaszków jak puchate złote kule pomknęło ku Ronowi, który krzyknął i zakrył twarz dłońmi. Ptaszki nie dały jednak za wygraną, dziobiąc i drapiąc pazurkami każdy kawałeczek ciała, który mogły dosięgnąć.

— Zabieeerz je ode mnieee! — wrzasnął.

Hermiona rzuciła mu ostatnie mściwe spojrzenie, otworzyła drzwi i zniknęła za nimi. Zanim się zatrzasnęły, Harry dosłyszał szloch.

28.

PRZESTAŃCIE W KOŃCU UMAWIAĆ SIĘ Z INNYMI LUDŹMI!

 

— Nie wiem, o co jej chodzi — powiedział Harryemu. — Sama całowała się z Krumem. Teraz nagle odkryła, że ktoś chce się całować ze mną. Cóż, to wolny kraj. Nie zrobiłem nic złego. (…)

— Nigdy Hermionie niczego nie obiecywałem — mamrotał Ron. — To znaczy… zgoda, byłem gotów iść z nią na przyjęcie do Slughorna, ale nigdy mi nie powiedziała… no wiesz, po prostu jako przyjaciele… Z nikim ślubu nie brałem…

 

Ponieważ Hermiona odmawiała przebywania w tym samym pomieszczeniu co Ron, Harry spotykał się z nią zwykle w bibliotece, co oznaczało, że musieli rozmawiać szeptem.
— Może sobie całować kogo chce — powiedziała Hermiona, podczas gdy pani Pince, bibliotekarka, szukała czegoś na półkach za nimi. — Naprawdę guzik mnie to obchodzi.
Postawiła kropkę nad „i” tak gwałtownie, że przedziurawiła pergamin.


 

29.

Otrucie Rona miało przynajmniej jedną pozytywną stronę.

Hermiona westchnęła cicho. Przez cały dzień prawie się nie odzywała. Od kiedy przybiegła, blada jak trup, pod drzwi skrzydła szpitalnego, i zapytała Harry’ego, co się stało, prawie nie brała udziału w obsesyjnym wałkowaniu przez Harry’ego i Ginny wszystkich okoliczności zatrucia się Rona, tylko stała przy nich z zaciśniętymi ustami i przerażoną miną, póki w końcu nie pozwolono im go zobaczyć.

 

Ta reakcja Rona na głos Hermiony:

— Jeśli tak, to zupełnie nie znał Slughorna — odezwała się po raz pierwszy od wielu godzin Hermiona, takim głosem, jakby miała katar. — Każdy, kto go zna, wie, że Slughorn lubi dobre trunki i że mógłby sam zajrzeć do butelki.
— Ere-mi-na — zachrypiał nagle Ron. Umilkli, wpatrując się w niego z niepokojem, ale po chwili zaczął znowu chrapać.


 

30.

Ich relacje znacznie się ociepliły:

— Och, nieee! — krzyknął Ron, patrząc z przerażeniem na pergamin. — Nie mów mi, że muszę to wszystko jeszcze raz napisać!

— W porządku, można to naprawić. — Hermiona przyciągnęła pergamin do siebie, sięgając po różdżkę.

Kocham cię, Hermiono — westchnął z ulgą Ron, opadając na oparcie fotela i przecierając sobie oczy. Hermiona trochę się zaczerwieniła, ale powiedziała:

— Tylko nie mów tego przy Lavender.

31.

Te drobne gesty:

— Ron, sprawiasz, że pada śnieg — powiedziała spokojnie Hermiona, łapiąc go za przegub i kierując koniec jego różdżki w dół.(..)

— Och, tak… — Ron, nieco zaskoczony, spojrzał na swoje ramiona. — Przepraszam… wygląda, jakbyśmy wszyscy mieli straszny łupież…

Strzepnął trochę płatków z ramion Hermiony.

32.

Nareszcie!

Ron sprawiał wrażenie, jakby po zakończeniu romansu z Lavender bardzo mu ulżyło na sercu, a i Hermiona była we wspaniałym nastroju, chociaż na pytanie Rona, dlaczego jej tak wesoło, odpowiedziała tylko: „Jest taki piękny dzień”.

33.

Na pogrzebie Dumbledore’a:

Zobaczył, że Ron obejmuje łkającą Hermionę i gładzi ją po włosach; łzy skapywały mu z końca długiego nosa.

34.

Bardzo lubię oba te fragmenty:

– Ron był wspaniały – powiedziała Tonks, puszczając Lupina. – Cudowny. Oszołomił jednego, trafił go prosto w łeb, a wiecie, kiedy się celuje do ruchomego celu z lecącej miotły…
– Zrobiłeś to? – zapytała Hermiona, patrząc mu w oczy i jeszcze mocniej ściskając za szyję.
Zawsze ten ton zaskoczenia – burknął, uwalniając się z jej objęć.

O kurczę! – zawołał, szybko mrugając oczami, bo zobaczył spieszącą ku nim Hermionę. – Wyglądasz ekstra!

Zawsze ten ton zaskoczenia – powiedziała z przekąsem Hermiona, ale się uśmiechnęła.

 

35.

Ron nadrabia poprzedni rok troską o Hermionę:

Ale w tym momencie rozległ się ochrypły jęk zardzewiałych sprężyn łóżka Rona, który zeskoczył z niego i już był przy Hermionie, otaczając ją jednym ramieniem, a drugą ręką wyciągając z kieszeni dżinsów odrażającą chusteczkę, której wcześniej użył do czyszczenia piekarnika. Szybko wyszarpnął różdżkę i wycelował nią w chusteczkę, mówiąc: „Tergeo”. Różdżka wyssała większość tłuszczu. Ron, najwyraźniej z siebie zadowolony, wręczył Hermionie lekko parującą chusteczkę.

– Och… dzięki, Ron… przepraszam… – Wydmuchała nos i czknęła głośno. – To jest takie strasz-n-n-e… (…)

– Tak, wiem – powiedział Ron, przytulając ją mocno.

 

36.

Troskliwy Ron:

Z oczu Hermiony znowu popłynęły łzy. Ron zerwał się z łóżka, ponownie otoczył ją ramieniem i spojrzał na Harry’ego spode łba, jakby go oskarżał o brak taktu.

Stłumiła szloch. Siedzieli tak blisko siebie, że Ron z trudem wyciągnął rękę, by objąć jej ramiona.

Zobaczył, że Hermiona kuli się przy drzwiach, zasłaniając rękami głowę, a Ron, sam dygocąc na całym ciele, klepie ją niezdarnie po plecach i bełkoce:

Już w… w p-porządku… już go nie m-ma…

 

37.

I te wszystkie komplementy (lektura poradnika o uwodzeniu nie poszła na marne):

Hermiona wyczarowała różdżką fioletowe i złote serpentyny, które zawiesiły się same na drzewach i krzakach.

Ładne – powiedział Ron, kiedy Hermiona po raz ostatni machnęła różdżką, zamieniając barwę liści dzikiej jabłoni na złotą. – Ty to masz smykałkę do takich rzeczy.

– W każdym razie powinniśmy się już położyć – szepnęła Hermiona. – Nie możemy jutro zaspać.
Jak zwykle masz rację – zgodził się Ron.

– Po prostu miałam przeczucie…

Jesteś niesamowita – rzekł Ron, wręczając jej swoje pozwijane byle jak szaty.

(…)rzucone przez Hermionę zaklęcie oszałamiające ugodziło ją w pierś i osunęła się na ziemię.
Ładnie to zrobiłaś, Hermiono – powiedział Ron(…)

– Ten cholerny stary kapuś! – wydyszał Ron, wyłaniając się spod peleryny-niewidki i rzucając ją Harry’emu. – Hermiono, jesteś wielka, naprawdę wielka, nie mogę uwierzyć, że wyszliśmy z tego cało!

 

38.

Powrót Kruma!

Ale w tej samej chwili uśmiech spełzł mu z twarzy, bo na wolne krzesło Luny opadł Wiktor Krum. Hermiona zarumieniła się wdzięcznie(…).
Chodź, zatańczymy – zwrócił się znienacka [Ron] do Hermiony. Widać było, że trochę ją zatkało, ale z uśmiechem wstała i po chwili znikli wśród tańczących.

39.

Wzruszający odruch.

(…)wszyscy trzej wyciągnęli różdżki. Ron, do którego dopiero po paru sekundach dotarło, co się dzieje, błyskawicznie przechylił się przez stół i pchnął Hermionę w bok na ławkę.

 

40.

Romantyczne:

Słychać było tylko powolne, głębokie oddechy Rona i Hermiony. Zerknął na ciemne kształty majaczące obok niego na podłodze. Zeszłego wieczoru Ron, w niespodziewanym napadzie rycerskości, uparł się, by Hermiona spała na poduszkach z kanapy, więc leżała nieco wyżej od niego. Jedno ramię opadło jej na podłogę, tak że palcami prawie dotykała dłoni Rona. Harry pomyślał, że pewnie zasnęli, trzymając się za ręce, i poczuł się dziwnie samotny.

41.

I Hermiona pocieszająca Rona:

– Rodzina bezpieczna, nie odpowiadajcie, jesteśmy śledzeni.

Patronus rozpłynął się w nicość. Ron wydał z siebie odgłos będący czymś pośrednim między piskiem a jękiem i opadł na kanapę. Hermiona usiadła obok, ściskając go za ramię.

– Nic im nie jest, nic im się nie stało! – wyszeptała, a Ron uśmiechnął się krzywo i przytulił ją.

 

42.

 

– Wiem – odrzekł Lupin. – Ale jeśli nie udowodnisz, że masz choćby jednego krewnego czarodzieja, oskarżą cię o nielegalne nabycie zdolności czarodziejskich i zostaniesz ukarany.

Ron zerknął na Hermionę, a potem powiedział: – A jeśli czarodziej czystej krwi albo mieszaniec przysięgnie, że mugolak jest członkiem jego rodziny? Powiem wszystkim, że Hermiona jest moją kuzynką…

Hermiona położyła rękę na jego dłoni i mocno ją ścisnęła.

– Dziękuję ci, Ron, ale nie mogłabym pozwolić, żebyś…

Nie będziesz miała wyboru – żachnął się Ron, odwzajemniając jej uścisk. – Nauczę cię genealogii mojej rodziny, żebyś mogła odpowiedzieć na każde pytanie o swoje pochodzenie.

 

43.

Kurczę, mam nadzieję, że udało im się uciec – powiedział Ron, opadając z powrotem na poduszki. (…) – Boże, mam nadzieję, że im się uda… bo jeśli przez nas trafią do Azkabanu…

Harry spojrzał na Hermionę i pytanie, które miał zadać (…) uwięzło mu w gardle. Troska Rona o los Cattermole’ów wyraźnie wzruszyła Hermionę; patrzyła na niego z taką czułością, że Harry poczuł się, jakby ich przyłapał na pieszczotach.

friendzone - romione = ron + hermiona

44.

Żeby nie było zbyt słodko – tragiczne rozstanie:

– Więc co robisz?

– O co ci chodzi?

– Zostajesz czy wracasz?

– Ja… – Zrobiła przerażoną minę. – Tak… tak, zostaję, Ron, powiedzieliśmy, że pójdziemy z Harrym, że mu pomożemy…

Jasne. Wybrałaś jego.

– Ron, nie… błagam… wracaj, wracaj!

(…)Harry stał nieruchomo, milcząc, słuchając jej szlochów i nawoływania Rona wśród drzew. Po kilku minutach wróciła, mokre włosy oblepiały jej twarz.

– On n-n-nas zostawił! Deportował się!

Rzuciła się na fotel, zwinęła w kłębek i zaczęła płakać.

 

45.

Hermiona bardzo przeżyła odejście Rona:

Hermiona miała opuchnięte i zaczerwienione oczy: wyglądała, jakby nie spała przez całą noc. Kiedy zaczęli się pakować, wyraźnie się ociągała, chcąc przedłużyć ich pobyt nad brzegiem rzeki; kilka razy poderwała głowę, jakby w jednostajnym szumie deszczu usłyszała czyjeś kroki, ale żadna rudowłosa postać nie pojawiła się między drzewami. (…)

W końcu, po trzykrotnym przepakowaniu swojej torebki, Hermiona nie mogła już znaleźć pretekstu do dalszej zwłoki. Chwycili się za ręce i deportowali, lądując na jakimś omiatanym wiatrem, porośniętym wrzosami wzgórzu. Gdy tylko się tam zmaterializowali, Hermiona puściła jego rękę i odeszła, by w końcu usiąść na wielkim głazie, z podbródkiem opartym na kolanach i lekko dygocąc, co – jak Harry dobrze wiedział – oznaczało łkanie.

46.

Fantastyczna scena z horkruksem:

Z obu otworów w medalionie, z tych strasznych oczu, wyskoczyły jak dwa groteskowe bąble dziwacznie zniekształcone głowy Harry’ego i Hermiony. (…)

– Po co wróciłeś? Bez ciebie było nam lepiej, bez ciebie byliśmy szczęśliwi, cieszyliśmy się, że ciebie nie ma… wyśmiewaliśmy się z twojej głupoty, twojego tchórzostwa, twojego tupetu…

– Tupetu! – powtórzyła jak echo Riddle-Hermiona, piękniejsza i straszniejsza od prawdziwej Hermiony, kołysząc się przed Ronem, który stał przerażony, ale sparaliżowany, z opuszczonym mieczem. – A kto by na ciebie spojrzał? Kto by zwrócił na ciebie uwagę przy Harrym Potterze? Dokonałeś czegoś, co mogłoby dorównać czynom Wybrańca? Kim ty jesteś w porównaniu z Chłopcem, Który Przeżył?(…) Jesteś dla niego nikim, nikim, nikim – zapiała Riddle-Hermiona, po czym wyciągnęła się jak wąż i oplotła Riddle’a-Harry’ego: ich usta połączyły się.

Stojący przed nimi Ron skrzywił się z bólu i drżącymi rękami podniósł wysoko miecz.

– Zrób to! – krzyknął Harry. Ron spojrzał na niego i Harry’emu wydało się, że dostrzegł w jego oczach szkarłatne błyski. – Ron!…

Miecz błysnął i opadł.


 

47.

Powrót Rona:

Nie mógł się doczekać chwili, gdy obudzą Hermionę, i z bijącym sercem wszedł do namiotu, a Ron za nim. (…)

– Ktoś tu jest? Kto…? Zobaczyła Rona, który stał z mieczem w ręku, ociekając wodą.

Harry wycofał się do ciemnego kąta, zdjął plecak Rona i próbował wtopić się w płótno namiotu. Hermiona ześliznęła się z pryczy i ruszyła w stronę Rona jak lunatyczka, z oczami utkwionymi w jego bladej twarzy. Stanęła tuż przed nim, wargi miała lekko rozchylone, oczy szeroko otwarte. Ron uśmiechnął się do niej z zażenowaniem i podniósł ręce na wysokość pasa. Pochyliła się do przodu i zaczęła go walić pięściami po piersiach, ramionach, głowie.

– Auu… ou… przestań! Coś ty… au… Hermiono… AUU!

Ronaldzie… Weasley… ty… skończony… dupku!

48.

Ron próbujący wrócić do łask:

– Uważam, że powinniśmy zagłosować – odezwał się Ron. – Ci, którzy są za odwiedzeniem Lovegooda…

Zdążył poderwać rękę przed Hermiona. Wargi zadrżały jej podejrzanie, kiedy uniosła swoją.

– Przykro mi, Harry, ale zostałeś przegłosowany – powiedział Ron, klepiąc go po plecach.

Kiedy Hermiona wróciła na pryczę, Harry powiedział ściszonym głosem: – Zgodziłeś się tylko dlatego, żeby wrócić do jej łask.

W miłości i na wojnie wszystko jest dozwolone, a tutaj mamy do czynienia po trochu z jednym i drugim.

 

49.

Poświęcenie i udręka:

– Sprowadź więźniów do piwnicy, Greyback!

– Zaczekaj – powiedziała ostrym tonem Bellatriks. – Wszystkich oprócz… oprócz tej szlamy.
Greyback zamruczał lubieżnie.

– Nie! – krzyknął Ron. – Weźcie mnie!

Bellatriks wymierzyła mu siarczysty policzek, który rozległ się echem w komnacie.

 

(…)Jeszcze nie ucichło echo łoskotu zatrzaskiwanych drzwi, gdy gdzieś z góry dobiegł ich przeraźliwy krzyk.
– HERMIONO! – ryknął Ron i zaczął się miotać i szarpać, chcąc uwolnić się z łączących ich więzów, tak że Harry zachwiał się niebezpiecznie. – HERMIONO!


 

50.

🎉🎉🎉 W KOŃCU!!! 🎉🎉🎉

– Chwileczkę! – odezwał się Ron ostrym tonem. – Zapomnieliśmy o kimś!

– O kim? – zapytała Hermiona.

O skrzatach domowych, wszystkie są w kuchni, prawda?

– Uważasz, że powinny ruszyć z nami do boju? – zapytał Harry.

– Nie – odpowiedział z powagą Ron. – Uważam, że trzeba im powiedzieć, żeby stąd uciekały. Chyba nie chcemy więcej Zgredków, prawda? Nie możemy im rozkazać, by za nas umierały…

Kły bazyliszka z głośnym klekotem powypadały Hermionie z ramion. Podbiegła do Rona, rzuciła mu się na szyję i pocałowała go w usta. Ron też rzucił kły i miotłę i odpowiedział na to z takim entuzjazmem, że stopy Hermiony zawisły w powietrzu.

– Czy to odpowiedni moment? – zaprotestował nieśmiało Harry, a kiedy jedyną ich reakcją było to, że przywarli do siebie jeszcze mocniej i zaczęli się oboje lekko chwiać w miejscu, podniósł głos. – EJ! Jest wojna!

Oderwali się od siebie, ale wciąż nie wypuszczali się z objęć.

– Wiem, stary – powiedział Ron, który miał taką minę, jakby przed chwilą dostał tłuczkiem w tył głowy. – Więc teraz albo nigdy, prawda?

 

 

Ta historia miłosna miała wszystko, czego jej potrzeba. Trzymała nas w oczekiwaniu do samego końca. Z mnóstwem wzlotów, upadków, zabawnych momentów, tych smutnych, ale i uroczych i romantycznych.

I dwójkę przewspaniale skonstruowanych bohaterów, z którymi nie sposób się pożegnać.

 


Spodobał Ci się wpis? Śledź kolejne przez:

Follow oraz >