Ponoć tam właśnie zaczyna się życie. Tam zaczyna się rozwój. Tam zaczynają się pomruki aprobaty, sukcesy i owacje na stojąco.
Za Twoją strefą komfortu.
Ale ja uważam, że rozwijać się można również wewnątrz swojej strefy komfortu. Można próbować nowych rzeczy, które ciągle leżą w jej promieniu.
Nie lubię tekstów w rodzaju: nie cierpisz czegoś robić, napawa Cię to stresem – więc zrób to! Trzeba wychodzić za swoją strefę komfortu!
Jestem za tym, żeby wykorzystywać swoje mocne strony, a nie próbować sprzecznych ze sobą rzeczy tylko dlatego, że leżą poza mentalną strefą bezpieczeństwa. Wychodzenie poza tę strefę musi mieć sens.
To, że wykorzystywanie moich uzdolnień leży w mojej strefie komfortu nie znaczy, że nie mogę ich szlifować, tylko muszę zabierać się za rzeczy, które kiepsko mi wychodzą i których nie znoszę. Doskonalenie się w rzeczach, w których czujesz się jak ryba w wodzie, jest jak najbardziej w porządku!
Ale czasem faktycznie warto przekroczyć tę strefę. Rzucić się na głębszą wodę, w zupełnie nieznane. Jeżeli to, co chcesz zrobić, jest przedłużeniem Ciebie, Twoich pasji, marzeń – to jak najbardziej!
Zdarzało mi się przekraczać tę bezpieczną strefę i żałować. Ale to tez dobrze. Nie zawsze się udaje. Uczymy się na takich błędach.
Zdarzało się też odwrotnie. Robiłam nowe rzeczy, które nie leżały w mojej strefie komfortu, ale nie były wbrew mnie. I bardzo wiele mi dały.
I teraz znowu zamierzam to zrobić.
Poszerzyć swoją strefę komfortu, żeby docierać z moją książkową pasją do większej grupy osób.
Z czasem nabieram c większego dystansu do siebie i do życia, więc pora na kolejny krok. Czy to dobra decyzja, czy nie – czas pokaże.
Pochwalę się, kiedy wszystko będzie już gotowe.
A Wy często wychodzicie ze swojej strefy komfortu?
Jeżeli nie chcesz przegapić kolejnych wartościowych wpisów, zaobserwuj mój profil na Instagramie i bądź na bieżąco 🙂
bardzo dobry i inspirujący wpis 😀
Dziękuję bardzo, cieszę się! 🙂
Nic dodać, nic ująć! Trudno idzie mi z wychodzeniem poza strefę własnego komfortu, życie jednak do tego wielokrotnie zmusza. Po takim wyściubianiu nosa za płot często dziwię się dlaczego zrobienie tego i owego napawało mnie tak wielkim strachem. Cieplutko pozdrawiam.
Brawo dla Ciebie, pozdrawiam również 🙂
Ineresujący artykuł:)
Lubię teksty, po których przychodzi refleksja na dany temat, tutaj tak było 🙂 Świetny wpis🙂
Dziękuję bardzo! 🙂
Czasem warto a czasem nie. 50/50
Wychodzenie ze strefy komfortu psuje komfort. To przereklamowane zjawisko wymyślone przez kołczów, którzy nie potrafią żyć tu i teraz. Prawdziwe szczęście polega na poczuciu się dobrze i komfortowo w swojej strefie, bez ulegania presjom i czynnikom zewnętrznym.
Myślę, że mimo wszystko potrzebne, ale zdecydowanie przereklamowane 🙂
Trzeba wychodzić ze strefy komfortu. Inaczej się nic nie osiągnie!