Jak się spełnia marzenia

Udało mi się zrealizować marzenie, o którym mówili, że jest niemożliwe do osiągnięcia.

Bo ponoć to „tak nie działa”.

„To tak nie działa, zawsze będziesz chciała coś sobie kupić.”

 

A więc miało mi się nie udać odłożyć pieniędzy na swoje marzenie.
Już na studiach zapragnęłam mieć swoje własne mieszkanie. Chciałam mieć swoje miejsce i urządzić je tak, jak sobie zamarzę. Dla skrajnego introwertyka wyśniony własny kącik to dopiero coś!

Chciałam je kupić przed trzydziestką za gotówkę. Bez kredytu. Szalona myśl, no nie?

Więc zaczęłam odkładać. Początkowo śmieszne pieniądze, bo byłam na studiach. Mieszkając w akademiku nauczyłam się oszczędności i wyrobiłam sobie nawyk zapisywania każdego wydatku. Nadal wszystkie zapisuję.
 
Spełnianie marzeń
 
 
Ze swojej pierwszej pracy na etacie, jeszcze na trzymiesięcznym okresie próbnym, oszczędziłam, ile tylko mogłam. Odkładanie pieniędzy na lokatę stało się pierwszą rzeczą, jaką robiłam po wypłacie.

I z każdą rosnącą pensją przez te ostatnie pięć lat, zamiast kupować sobie coraz więcej coraz lepszych i coraz droższych rzeczy, ja po prostu… odkładałam coraz więcej. I więcej.
 
Czy udało mi się spełnić marzenie? Nie do końca.
Za niecały rok kończę 30 lat, a mieszkanie wzięłam na kredyt. Ceny mieszkań krakowskich urosły tak horrendalnie, że popsuły zupełnie mój plan. Nie ma sensu dłużej odkładać, bo galopująca inflacja zjada moje odkładane pieczołowicie oszczędności.
 
Tak więc chciałam się pochwalić – KUPUJĘ MIESZKANIE, AAAA!
 
Własny kąt - moje marzenie

 
Żeby osiągnąć tak duży cel, przydatna jest edukacja finansowa – polecam blog i książkę „Finansowy ninja” Michała Szafrańskiego.


Większość osób zwiększa swoje wydatki wraz ze wzrostem wynagrodzenia i nigdy „nie ma z czego oszczędzać”. Dlatego kiedy uczysz się oszczędzać z niczego na studiach, potem jest już tylko łatwiej.

 
Ja nadal zamierzam odkładać jak najwięcej, żeby jak najszybciej pozbyć się kredytu. Pamiętajcie – im dłuższy kredyt, tym jest on droższy. Na długoterminowym kredycie można przepłacić nawet dwukrotnie za swoje mieszkanie!
 
 
Teraz pozostaje mi czekać, aż moje mieszkanie w ogóle wybudują i planować powoli, jak je urządzę. Zamierzam inspirować się Pinterestem oraz książką „Kolorowa rewolucja„, o której pisałam m.in. tutaj: Jak urządzić mieszkanie, żeby lepiej poczuć się w swoim domu.
 
Być może pod koniec roku będę już pisać teksty z własnego mieszkania!
 
 


Jeżeli nie chcesz przegapić kolejnych wartościowych wpisów, zaobserwuj mój profil na Instagramie i bądź na bieżąco 🙂



14 komentarzy do “Jak się spełnia marzenia”

  1. Gratulacje!
    Własne mieszkanie to dobra inwestycja. Szkoda, że państwo nas tak oszukało z tymi cenami nieruchomości, że byłaś zmuszona brać kredyt, ale może nie będzie aż tak źle- bo dobrze mówisz, że to trzeba jak najszybciej spłacić.
    Ja nawet nie myślę o własnym lokum w Australii, chyba że w jakimś mniejszym mieście. W Sydney ceny latają po 1-2 miliona dolarów za przeciętne mieszkanie/ dom gdzieś dalej. Winię za to otwarcie rynku mieszkań na zagranicznych nabywców, bo Chiny i HongKong wykupiły sobie wszystko i teraz koszą za wynajem. Wiele ofert mieszkań często nie jest nawet opisywana po angielsku, tylko po chińsku, bo tylko ta mafia skupuje wszystkie mieszkania 😡

    Odpowiedz

Dodaj komentarz